fbpx

#025 | Jak po ćwiartce dobrze mówić do ludzi?

16 grudnia 2020

Jesteśmy po ćwiartce. Zanim sięgniemy po następną naszły nas przemyślenia. Egzystencjalne pytania: “Jak ż?” i “Quo vadis?”Znasz ten stan? 

W odcinku robimy przegląd minionego roku podsumowując podcast. Sprawdzamy, jakie nauki płyną z niego dla nas i dzielimy się nimi z Wami. 964 minut nagranych przemyśleń, inspiracji i konkretnych rozwiązań wybieramy tektóre zostały z nami na dłużej. Utwierdziły nas w przekonaniu lub pozwoliły odkryć coś nowego o tym, jak mówić do ludzi. 

Pomimo ćwiartki nie czujemy się mistrzami świata i okolic. Dlatego prosimy Cię o informację zwrotną i podpowiedź, czego od nas i naszego podcastu oczekujesz w nadchodzącym 2021 roku. 

W tym celu przygotowaliśmy krótką, 3 pytaniową ankietę: link do ankiety

W podziękowaniu za Twój czas mamy dla Ciebie prezent. Po jej wypełnieniu zobaczysz link, prowadzący do eBooka o storytellingu w komunikacji. 

Zapraszamy do posłuchania

Posłuchaj

Obietnice z odcinka

Powiązane podcasty:
#003 | Wystąpienia w stylu Wiedźmina Geralta z Rivii | O wystąpieniach “tu i teraz”
#008 | Słowa, które robią robotę! | O tytułach, słowach i byciu sobą!

#016 | Jak odnaleźć własny styl w wystąpieniach publicznych? | O poszukiwaniu własnego stylu
#017 | 7 książek dla tych, którzy występują publicznie i mówią do ludzi  | O nieoczywistych inspiracjach książkowych
SETki Inpiracji 035 – Każdy ma swoją historię – cholernie inspirująca rozmowa z Maćkiem Cichockim

Inne takie:
Najlepsze Polskie Podcasty – Newsletter podcastowy | Tu warto się zapisać żeby wiedzieć co dobrego w trawie piszczy
Obrazki do myślenia | Tu warto zajrzeć, żeby zobaczyć świat oczami Ani
Po Cichu Podcast  | Tego warto posłuchać, żeby usłyszeć myśli Maćka

Odcinek do poczytania

[Ania] Oto podcast Opowiedz.to.

[Maciek] Odcinek, w którym zapraszamy Was na ćwiartkę. Ćwiartkę dlatego że, to 25 odcinek naszego podcastu. Jak Ania słusznie zauważyła jest to ćwiartka setki, no więc zapraszamy was na ćwiartkę razem z nami, podczas której, no podsumujemy ten rok. Zwłaszcza że on kalendarzowo dobiega końca. Chcemy, taki mamy pomysł, taki mamy cel: przyjrzeć się naszemu podcastowi i podzielić się z wami tym czego my się nauczyliśmy w kontekście mówienia do ludzi, robiąc coś dla nas absolutnie nowego, czyli od roku regularnie, to też dla nas nowe, nagrywając podcast. Był taki odcinek gdzie mówiliśmy o naszych wpadkach, w myśl zasady, że na błędach innych można całkiem nieźle się uczyć. No to teraz odwrócimy perspektywę. Podzielimy się z wami naszymi naukami w myśl tejże samej zasady, że z tego że z tego z czego ktoś się uczy, my też możemy się uczyć. No a wszystko oczywiście w kontekście gadania do innych, bycia w tym efektywnym, ale też czerpania z tego maksymalnej przyjemności. Tradycyjnie, chociaż były wyjątki w ciągu tego roku, o tym też wspomnimy ale tradycyjnie w duecie. Głos pierwszy:

[Ania] Anna Kędzierska

[Maciek] O właśnie. Głos pierwszy Anna Kędzierska.

[Ania] Głos drugi…

[Maciek] Maciej Cichocki, no i głos razem czyli, Opowiedz.to

[Maciek] To mamy wstęp za sobą i możemy przejść do merytoryki, która mnie niezmiernie ciekawi, ponieważ nie pierwszy raz w ciągu tego roku podjęliśmy takie założenie, że każde z nas solo przegląda nasze archiwum, no nie powiem przesłuchuje, bo to nie było tak, że wczoraj słuchaliśmy 24 odcinki samych siebie, ale…

[Ania] 856 minut nas chyba Spotify nas podsumował, prawda?

[Maciek] Tak nas podsumował do 22. odcinka, także jak dodasz jeszcze 23. i 24. to jeszcze ciut więcej .

[Ania] To kto to zniesie.

[Maciek] No właśnie. W każdym razie przejrzeliśmy to co za nami, z takim właśnie celem, żeby wyłowić parę konkretów, parę odcinków, które dla nas były takie, no nie chcę używać zwrotu przełomowe, bo to brzmi tak pompatycznie i jeszcze w tej czwartej minucie ktoś się weźmie i rozłączy, ale zostały –  ja przynajmniej patrzę z tej perspektywy – zostały ze mną, dały mi do myślenia. Czegoś się już w związku z tym nauczyłem. No i moja ciekawość wynika z tego, że o ile wiem co ja wybrałem, to nie pierwszy raz w ciągu tego roku jak nagrywamy, nie mam pojęcia co Ania wybrała i mówiąc wprost nie wiem, czy zrobiła to dobrze, więc no troszkę mnie to stresuje.

[Ania] Słuchaj no, zrobiłam co mogłam, ale żeby potrzymać cię w napięciu, no i żeby też cię może nie rozczarować, bo może nie zrobiłam aż tak dobrze, jak byś tego oczekiwał, no to powiedz co ty przygotowałeś w takim bądź razie.

[Maciek] Tutaj zrobimy taki znacznik, do którego momentu przewinąć, żeby przejść do merytoryki. A my sobie teraz zrobimy taką znaną z sal szkoleniowych fazę kurtuazji, czyli Pani przodem, nie nie – Pan przodem, nie jednak Pani przodem itd. itd.

[Ania] No to mów.

[Maciek] Dobrze, na taki ton głosu to nie mogę tutaj sobie podyskutować. Mam cztery karteczki, tak się złożyło, że różowe bo akurat takie poscity były na podorędziu, na tychże karteczkach mam wypisane tytuły czterech odcinków, no i nawet ułożyłem je chronologicznie. No i myślę, że zaczniemy od takiego przepastnego sięgnięcia do początków, czyli w zasadzie do takiej zimy, taki to był luty mniej więcej, jeżeli dobrze kojarzę, a konkretnie mówię o trzecim odcinku naszego podcastu pt. „ Wystąpienia w stylu Wiedźmina Geralta z Rivii ” – o tak on się nazywał. To był odcinek, który popełniłem solo, za co przepraszam, bo się dorwałem do mikrofonu, gdyż albowiem napadł mnie pomysł jak wracałem z zakupów i pomysł był na tyle natarczywy, że musiałem go z siebie uwolnić, bo nieskatalizowana energia potrafi wywołać potężne spustoszenia, więc on był nadmiarowy. A ponieważ potem raz nam się zdarzyło nie nagrać odcinka, w momencie, kiedy pierwsza izolacja przyszła i trochę nam morale spadło, no to dzięki temu nadmiarowemu odcinkowi wyszliśmy, że tak powiem na standard, jeśli chodzi o cykliczność i liczbę odcinków w roku. Ale miałem mówić o tym, czego się nauczyłem, a sobie tutaj bajam o kontekście. To był odcinek improwizowany – i to jest pierwsza nauka. Zaraz oczywiście wyjaśnię, o co mi chodzi. To był odcinek, po którym dostaliśmy na LinkedIn’ie komentarz, który bardzo mocno mniej ustawił do pionu jeśli chodzi o myślenie o tym, co dalej będziemy robili. W pozytywnym znaczeniu, chociaż takiego zwrotu użyłem wydawałoby się, jakby mnie ktoś na dywanik wezwał. No dobra i teraz poza tymi takimi ogólnikami to szerzej. Mam takie przekonanie i ten odcinek i odzew na ten odcinek mnie bardzo mocno utwierdził w tym przekonaniu, że jedną z najlepszych rzeczy, którą można zrobić występując publicznie, mówiąc do ludzi, jest nawiązywanie do tego co tu i teraz, nawiązywanie do sytuacji, która właśnie się dzieje. W kontekście szkoleń, oboje tym się paramy, niesamowitą siłę daje zapamiętanie wypowiedzi uczestnika i wrócenie do tej wypowiedzi na przykład chwil parę później. Oczywiście im bardziej jest to później, tym większe robi to wrażenie na uczestnikach: „Ohoho, zapamiętał”. Tutaj sobie żartuję, no ale jeżeli pamiętamy czyjeś słowa to dajemy mu bardzo mocno sygnał, że ten ktoś jest dla nas ważny, że jego głos jest ważny. Więc pomijając to, że zaspokajamy taką jego potrzebę bycia zauważonym, no to jeszcze linkując te wątki, te potrzeby poszczególnych uczestników budujemy bardzo dużą logikę i przyklejamy wiedzę, którą im sprzedajemy do nich. Więc ona pasuje. Więc jest łatwiej przyswajalna. W kontekście wystąpień publicznych to jest coś, co zresztą w tym odcinku się przewijało, że warto być wcześniej, żeby np. posłuchać poprzednich prelegentów, bo takie nawiązania do ich wypowiedzi, no to też ukłon w ich stronę, ale też budowanie spójności i logiki dla słuchaczy. No a marketing RTMem, teraz bardzo mocno sobie szaleje i funkcjonuje, co też to podkreśla, więc rzecz, którą nie powiem, że się nauczyłem podczas tego odcinku, ale bardzo mocno…odcinka. Coś mam z tą odmianą tego słowa. Bardzo mocno się w niej utwierdziłem. To jest taka czujność na to, co się dzieje dookoła mnie, słuchanie innych, obserwowanie tego co mnie otacza, no i wykorzystywanie tego. Taka odwaga do tego, żeby zmienić pierwotny scenariusz, bo coś się dzieje, co pasuje do kontekstu. Moim zdaniem jest to dużo, dużo bardziej efektywne. Tu od razu potrzebuję dodać, że żeby móc improwizować to trzeba być naprawdę solidnie przygotowanym, bo to nie chodzi o odrzucanie pomysłu, który jest, no niby ułożony w głowie, tylko jak się pewnie stoi na nogach i ma się świadomość że jestem przygotowany merytorycznie, oratorsko, mam pomysł na całość, to ta stabilna postawa pozwala mi zrobić mały skok w bok i na przykład dwa, trzy zdania zboczyć z wytartego szlaku, nawiązać do czegoś. To jest dla mnie taka rzecz. A druga nauka i rzecz, której się bardzo mocno staram pilnować i uczę się, bo ja chyba się kiedyś przyznawałem, że miałem taką domieszkę, nazwijmy to showmana, gdzie trochę ten show przyćmiewał merytorykę. Mam nadzieję, że to już za mną i mocno nad tym pracuję, żeby tak nie było i komentarz na LinkedIn’ie, który dostaliśmy pod tym odcinkiem brzmiał, że  „myślałam, że to chwyt marketingowy z tym wiedźminem, jednak rzeczywiście te treści są bardzo wartościowe”. I jestem absolutnym miłośnikiem metafor. jestem miłośnikiem Wiedźmina skądinąd. I uwielbiam takie połączenia. Kiedyś byłem na takiej konferencji, gdzie przede mną występował Pan Jacek Kotarbiński i on opowiadał o tym jak to marketing ze sprzedażą w firmie żyją jak elfy i krasnoludy z Tolkiena. Dla mnie cudowna metafora, na której można bardzo dużo zrobić. Ale powiedzmy sobie wprost, żeby nie powiedzieć „powiedzmy sobie szczerze”, bo mieliśmy też odcinek o słowach, gdzie się śmieliśmy z tego „powiedzmy szczerze”. Powiedzmy sobie wprost, żeby móc takie metafory uknuć to naprawdę trzeba mieć kawał merytoryki która za nimi stoją. I to jest druga nauka. Bawmy się językiem, korzystajmy z metafor, moim zdaniem, ale naprawdę stojąc na pewnym gruncie mocno zbudowanej merytoryki. To był odcinek trzeci o wystąpieniach w kontekście, o wystąpieniach, jak wiedźmin Geralt z Rivii. No i moje dwa z niego wnioski, moje nauki, z którymi zostaję po tym roku.

[Ania] No to wiesz co Maciek? Ja mam bardzo podobnie, czyli inaczej niż ty i pozwól, że zanim przejdziesz do swojej drugiej różowej karteczki to ja się wcisnę, bo ciut merytorycznie czuję się wywołana do tego, żeby swój głos i swój pomysł na to czego się nauczyłam z naszego roku doświadczeń z nagrywaniem podcastu, żeby tym się podzielić. A ciut wywołana dlatego, że mówiłeś o odcinku ze słowami i to jest jeden z moich ulubionych odcinków w którym mam przekonanie, że mnie nauczył bardzo dużo. A to czego mnie nauczył wiąże się też z odcinkiem o którym mówiliśmy w kwestii budowania swojego własnego stylu, jeżeli chodzi o wystąpienia, czyli takie dwa w jednym, takie wash&go. Mam nadzieję że…

[Maciek] To dobrze, to ja potem zmienię moją chronologię, bo ja ten o budowaniu swojego stylu też mam wybrany. Także gdzieś poprzekładam karteczki, żeby dopełnić. Ale jak najbardziej rób swoje. Wash&go, w końcu rano warto zrobić sobie wash&go, żeby potem korzystnie wyglądać.

[Ania] Ja mam tylko nadzieję że nasi słuchacze nie „go”, że tylko „wash”. Ósmy odcinek: „Słowa, które robią robotę” też pojawił się komentarz. Stosunkowo rzadko mam wrażenie, że komentarze się pojawiają. Raz na jakiś czas. Tak pewnie 30% odcinków.

[Maciek] Znaczy wiesz co? Teraz moja mama się wzięła do komentowania, także… A ponieważ jest naszym wiernym słuchaczem, mamo wielkie dzięki i komentuje, co jest cudowne. Więc teraz ich przybywa. Na początku było ich rzeczywiście mniej.

[Ania] Tak, Pani Joanno bardzo dziękujemy. I zapytam cię przy okazji tego odcinka o budowaniu swojego własnego stylu, na ile posiadanie takiej mamy daje gotowość do eksperymentowania z różnymi rzeczami, które robisz. Wiesz tutaj psycholog mi się włącza, ale też to mi się tam uruchomiło. Ale dobrze, po kolei, bo zaraz się pogubię i to będzie straszne. „Słowa, które robią robotę” – odcinek ósmy, gdzie dostaliśmy informację zwrotną. Bardzo cenną, bo to nie tylko te głaszczące i chwalące komentarze są wartościowe, również te pokazujące inną perspektywę. Pozwalają spojrzeć na temat inaczej, no i albo zmienić zdanie, albo utwierdzić się w tym, że to co myślę jest słuszne. Zostało nam wytknięte, zarzucone, mówię o tym z przymrużeniem oka oczywiście, że tytuł „Słowa, które robią robotę” to tak nie bardzo wiadomo o co chodzi. I, że „robić robotę”. I, że tak jest, że to jest takie masło maślane. I mnie to wyjątkowo poruszyło, bo to był mój tytuł. Ja rzadko wymyślam tytuły naszych podcastów. Częściej to ty Maciek, jako spec od słowa i przeszkolony copywriter tutaj jesteś królem. No a ja się tutaj wepchnęłam i mam takie wewnętrzne poczucie – miałam i mam –  że to robić robotę jest czymś takim, co w każdym z nas odpala, być może inne skojarzenie, ale pozostawia z taką emocją, albo refleksją: jeśli sprawdzę co tam się kryje pod tym tytułem, jaka jest merytoryka, to zwiększy to moją skuteczność. A mam takie wyobrażenie, że jeżeli nasi słuchacze są zainteresowani tym, jak mówić do ludzi, to złożona w tytule taka obietnica, że oni mogą być bardziej efektywni, no a  jednocześnie efektowni w tym co robią, no jest taka kusząca, żeby zobaczyć, co tam jest w tym środku. Więc pomimo tego, że to jest to masło maślane, to ja mam takie przekonanie i tego mnie to nauczyło, że są takie zbitki słowne, które być może czasami językowo nie brzmią zbyt dobrze, natomiast wywołują pewne skojarzenia, pewne emocje. Pozwalają każdemu kto je usłyszy albo przeczyta poczuć to coś wyjątkowego, co sprawia, że ten człowiek podejmuje decyzję: „Tak, chcę pójść za tym, sprawdzić co jest więcej”. To jest jeden z odcinków, który znalazł się w rekomendacjach najlepszych polskich podcastów. Dla mnie jest to potężne wyróżnienie, bo mam też takie przekonanie, no i ma też najwięcej odsłuchań, tak jak sobie sprawdziłam statystyki.

[Maciek] Tak, to jest nasz rekordzista cały czas. Goni go Pornhub, tak nie wiem jak to brzmi, że słowa, które robią robotę są na przodzie. Tuż za nimi jest Pornhub wspierany przez Wallmart i Fakty TVN. To tak ze statystycznego punktu widzenia.

[Ania] Wiesz, ale myślę sobie, że to jest właśnie też to, czego ja się nauczyłam. Że te tytuły, ta kwintesencja jest ważna. Ja cały czas szukam sposobu, żeby te nasze tytuły były merytoryczne, tzn. żeby pokazywały naszym słuchaczom, czego się mogą spodziewać po odcinku. A jednocześnie, jak sobie patrzę na statystyki. I też jak to czuję. Więc mam taki dylemat, jak ta żaba na środku, czy być mądrą czy piękną? Że odcinek z Pornhubem, Faktami TVN i Wallmartem też nie jest jednoznaczny, tak jak te słowa, które robią robotę. Natomiast budzi pewne skojarzenie, budzi – nie wiem – może to zaskoczenie, o którym ty opowiadasz, że jest królową emocji w storytellingu. Ono coś porusza i nawet jeżeli niejednoznacznie pokazuje to, co się pojawi w odcinku, no to robi coś czytelnikowi, albo słuchaczowi, który mówi: „ok, chcę pójść dalej”. Więc to jest dla mnie taka nauka. Że nie zawsze ta jednoznaczność, że nie zawsze pójście w stronę klikalnych i opracowanych przez specjalistów od marketingu tytułów zaczynających się od „jak”, „fakty, mity” itd., itd., jest tym za czym warto iść. Że to eksperymentowanie i też pójście za swoją intuicją i za uwierzeniem w siebie, i to jest to, czego się nauczyłam w kwestii budowania jeszcze mocniej własnego stylu. Żeby zaufać temu, co się nazbierało w toku rozwoju. Bo każdy nasz odcinek jest wyjmowaniem z naszego zasobnika pewnych skarbów, drobiazgów, którymi się dzielimy. I to, czego mnie nauczył ten rok, to jest to, że każdy z nas, nie tylko ty i ja, ale ludzie, którzy później kontaktują się z nami po wysłuchaniu tych odcinków, dają nam taką informację zwrotną: „Ok, ja sobie coś wzmocniłem, ja sobie coś odkryłem, jak Was słucham, to rozumiem, dlaczego to u mnie działa”. Więc nauczyłam się też tego, że ludzie… Nauczyłam się, nie odkryłam, ale też myślę sobie, że wzmocniłam się w tym poczuciu, że ludzie są fantastyczni, bo noszą w sobie całą masę skarbów, o których czasami w szarzyźnie dnia codziennego zapamiętają, że gdzieś ta szarzyzna przyprósza pyłem i kurzem. Te różne diamenciki, które my w sobie mamy, a podcast jest taką okazją żeby i w sobie i w ludziach to odkurzyć i poodświeżać, nie tylko przed świętami.

[Maciek] No i można go posłuchać przy odkurzaniu, także no pasuje absolutnie wielowątkowo.

[Ania] Pod warunkiem, że weźmie się wystarczająco cicho, żeby nie słyszeć, tak?

[Maciek] Wiesz co, gdzieś zmarszczyłem się, jak słuchałem, a jak się marszczę to myślę. Nie wiem, dlaczego ten proces tak destrukcyjnie wpływa na moją niewątpliwą urodę. No, ale tak jest. Pozostaje się z tym pogodzić. Bo z takiego technicznego punktu widzenia przyszło mi do głowy, żebyśmy mogli tutaj peany kreślić na temat naszych tytułów, to powinniśmy zrobić testy AB i zobaczyć te poprawne, takie copywriterskie, clickbaitowe tytuły vs. te niektóre nasze słowotwory. I to by było technicznie poprawne, ale nie byłoby nasze. I to jest taki pojedynek, który – ja mogę uczciwie powiedzieć – toczę ze sobą, chyba bezustannie. Mam nadzieję, że on się nigdy nie skończy dlatego, że bez tego pojedynku bardzo łatwo popaść w którąkolwiek ze skrajności. A skrajności otaczający nas świat, otaczająca nas rzeczywistość pokazuje. Skrajność jest bliska do fanatyzmu, a fanatyzm jest najgorszą zbrodnią, jaką można zafundować sobie i swojemu otaczającemu światu, moim zdaniem. I po tym takim grubym porównaniu, wracam do lżejszego tematu, o którym rozmawiamy. Być może te clickbaitowe tytuły, by wywindowały statystyki, o których wspominasz wyżej. Tylko ja bym się nie czuł z tym dobrze. W związku z czym, to jest znowu rzecz, którą moim zdaniem warto mieć z tyłu głowy. Dla mnie to jest nauka. Coś co cały czas sobie przyswajam. Życie to jest w ogóle bilans zysków i strat. No i teraz. Ile ja mogę oddać siebie w imię klikalności, żeby nadal czuć się sobą i czuć się dobrze z tym co robię. Ile mogę oddać siebie w imię sprawdzonych schematów, choćby technik storytellingowych, żeby wchodząc na scenę dalej opowiadać swoją historię, a nie recytować nie swój wiersz. To jest bardzo poważne pytanie w kontekście myślenia o własnym stylu. I tam wbrew wszystkiemu, drzemią potężne pułapki, bo łatwo jest podążać taką prostą drogą. No i jest przepiękna piosenka świętej pamięci pana Młynarskiego, nawiązująca do tej legendarnej my way, to jest takie luźne tłumaczenie, no w ogóle przepięknie była wykonana przez Raz, Dwa, Trzy w koncercie poświęconym twórczości pana Młynarskiego. Gdzie wprost jest napisane, no możesz iść tą prostą drogą i ona na pewno przyniesie splendor i chwałę. Tam jeszcze jest dodane kobiety, no bo z męskiego punktu widzenia jest śpiewane. Tylko czy aby na pewno ci się to opłaca? Bo będziemy dalej sobą. Więc tak teraz a propos tych statystyk mi się urodziło. Ale łączy się z tym odcinkiem, który zdaje się oboje wybraliśmy, czyli ta nasza rozmowa, taka myślę, że mniej merytoryczna, a bardziej poszukująca, właśnie na temat własnego stylu.

[Ania] No my żeśmy nawet w opisie zadeklarowali, że ona jest taka osobista.

[Maciek] I taka była. I dla mnie to był ważny odcinek. Bardzo ważny, bo ja nieustannie poszukuję. To jest takie zboczenie trenerskie. Chciałbym umieć nauczyć się miękkie tematy, miękkie rzeczy, takie wydawałoby się nieuchwytne, przekładać na coś co będzie realnie pomocne innym. Tak mówi się własny styl. No to, żeby zrobić jakąś taką receptę, pomóc komuś, ale nie stworzyć, tylko odnaleźć ten swój własny styl. No i ten odcinek był taki, że szukaliśmy. Tam pojawiło się dla mnie parę rzeczy, takich przypominających, nowych na co warto patrzeć. Z premedytacją nie mówię jakich, bo to już by była moja interpretacja, ale bardziej zostawiam ciebie, was z tym, że dla mnie to jest odcinek, do którego warto wracać. On naprawdę skłania do myślenia o czymś co dla tych, którzy mówią do ludzi jest ważne, no czyli o tym byciu sobą, byciu autentycznym, byciu transparentnym. Często się mówi o liderach, powinni być transparentni. Także to było ważne. Dla mnie, jakbym miał postawić kamień milowy na drodze naszego podcastu, to ten odcinek taki był. On swoją drogą spowodował trochę moich rozterek. A teraz mówię o tym specjalnie, dlatego, że do tych rozterek wrócimy na końcu, bo tu już, myślę, że możemy zdradzić, że jeden z celów tego podcastu to jest podzielić się naszymi naukami. A drugi to jest poprosić was, ciebie, was drodzy słuchacze, żebyście pomogli nam dopasować jeszcze lepiej ten podcast, na przyszły rok. Bo nam to sprawia cholerną frajdę, więc nie zrezygnujemy. Tego niestety możecie się obawiać. No ale chcemy robić to coraz lepiej, więc mamy do was parę pytań w formie ankietowej no bo tak najłatwiej. Będziemy bardzo wdzięczni za udzielenie nam odpowiedzi. Ale to na końcu, jeszcze do tego nawiążemy, a teraz trochę tak uchylam rąbka tajemnicy. Ale jestem Aniu bardzo ciekaw, bo się rozgadałem, a ty też wybrałaś ten odcinek.

[Ania] Tak. Wiesz co? Dla mnie był on ważny z podobnych względów jak dla ciebie. Mam takie przekonanie, że takie momenty autorefleksji, które sobie fundujemy, one są odkrywcze dla nas samych, ale są też okazją do tego, żeby wyjąć z zakamarków swojej pamięci, z archiwów doświadczeń wiele ważnych rzeczy, którymi możemy wesprzeć ludzi, którym to opowiadamy. No tak, pewnie nie jest to zaskoczeniem, bo po to są wszelakie opowieści i ty o tym mówisz podczas szkoleń. Te opowieści pozwalają rozwijać się zarówno nam samym, jak i ludziom, którzy je słuchają. Dla mnie był to też bardzo ważny odcinek, taki przełomowy, bo on mnie ugruntował w przekonaniu, że jesteśmy bardzo dobrym duetem. Takim, który jest różny i to też często słyszymy od ludzi. A jednocześnie, dzięki tej różności się uzupełniamy. Mamy i różne doświadczenia zawodowe, w życiowych jesteśmy ciut podobni. Tym nie mniej, jeżeli chodzi o własny styl, no to tak się zastanawiam, czy my mamy te style podobne czy różne. Ale chyba to nie jest najważniejsza nauka.

[Maciek] Ale wiesz co? Ty już jakieś dziesięć minut temu odpowiedziałaś na to pytanie.

[Ania] Tak?

[Maciek] Tak. Po moim pierwszym odcinku, w którym opowiadałem, wchodziłaś ze swoim fragmentem, to użyłaś takiego zwrotu “mam całkiem podobnie jak ty, czyli inaczej”. To podobieństwo naszych stylów. Praktycznie identyczne, z tym, że różne.

[Ania] No tak. Ta odpowiedź mnie zaspokaja. I to jest taki odcinek, który ugruntował mnie tak jak powiedziałam, w przekonaniu, że jesteśmy niezwykłym duetem, który jest w stanie ludziom zaoferować wieloperspektywiczność i różnorodność dostarczania informacji, zarówno jeżeli chodzi i ich źródło, jak i zakres, ale także formułę. Że jesteśmy taką… No pójdę w moje metafory kulinarne, bo ja lubię jeść i gotować. Jesteśmy taką restauracją przydrożną, w której pożywi się każdy, kto do niej zajrzy. Może nie od razu przy pierwszym daniu się rozsmakuje. A jednocześnie jesteśmy teamem kucharzy, którzy jak już coś uwarzą, to nie sposób przejść obok tego obojętnie. Ja też lubię smakować te nasze potrawy, że ja mam frajdę z rozmawiania z tobą, z przygotowywania tego co się dzieje, bo każdy podcast – i to jest informacja dla naszych słuchaczy – to są godziny przemyśliwania, co my wam chcemy dać. Często się wydarza tak, że wyjmujemy z głowy kilka pomysłów, potem mówimy: „no dobra, idziemy na żywioł, po prostu porozmawiamy”. Ale mam przekonanie, no właśnie – Maciek wracając do tego, co ty powiedziałeś – że improwizować można mając potężną wiedzę. Że my sobie mając razem… My mamy już ponad 100 lat razem? Nie, jeszcze nie mamy. Prawie 100 lat razem. (śmiech)

[Maciek] Wiesz co, bo opinia lekarska jest taka, że moje kolana mają ponad 80, więc jak to weźmiemy pod uwagę, to tak. To już grubo ponad 100.

[Ania] Że mamy z czego wyjmować. I robiąc to wspólnie, inspirując się też, pozostawiamy ludzi zarówno z wiedzą, jak i z inspiracją. I pójdę dalej w tych moich przemyśleniach. Takich, jeżeli chodzi o to, czego się nauczyłam w kwestii współpracy Maciek z Tobą i podcastów. Ty nagrałeś odcinek z Geraltem, solo. Ja miałam odcinek z Panią Tremą i dla mnie to jest odcinek, do którego ja nie lubię wracać. To jest też taki odcinek, który poza doświadczeniami nagrywania podcastów dla naszych klientów, solowych podcastów, ugruntował mnie w przekonaniu, że ja zdecydowanie wolę rozmowy z Tobą, przeplatanie się myślami, wzajemne inspiracje i ten właśnie taki nasz wspólny styl, który mam wrażenie, że i zaciekawia, i dodaje lekkości i pozwala utrzymać się w merytoryce dzięki Twojemu poukładaniu i umiejętności podsumowywania. Więc ja mam taką naukę z tego roku, że jeśli gadać do mikrofonu, to ja wolę zdecydowanie z Tobą. Filmy video? Które nagrywamy, które ja od jakiegoś czasu nagrywam w ramach swoich obrazków, wolę solo. Ale jeżeli chodzi o pracę głosową i podcasty, to ja zawsze z Tobą chce.

[Maciek] To tak nawiązując do mojej nienachalnej urody, tak?

[Ania] Haha.

[Maciek] Na ekran wolisz sama, ale do radia możesz mnie zabrać. Lepiej tego bym nie ujął w słowa.

[Ania] Hahaha.

[Maciek] Ja tak tylko dodam, bo Ania się jeszcze chyba, no, myślę że, słuchajcie ja sobie taki cel stawiam na następny rok, żeby to wreszcie zaczęło brzmieć w ustach Ani, tak jak brzmieć powinno, nie „moich obrazków” tylko „obrazkidomyślenia.pl”, gdzie Ania dzieli się swoim oglądaniem świata w formie graficznej w moim, niekoniecznie skromnym zdaniem, w absolutnie fantastyczny sposób. Więc niech to też wybrzmi, bo to też jest taki duży plan tego roku, on siedział obok podcastu, dzieliłaś te dwa światy, a ja mam dużą potrzebę przypominać o tym co robisz, bo to jest niesamowicie wartościowe. Więc obrazkidomyślenia.pl, tam jest cała galeria, ich przybywa, są kalendarze i takie rzeczy, także można korzystać.

[Ania] Ale Maciek, wiesz, ja tak rzuciłam „moje obrazki”, bo wyobrażam sobie, że Matejko też mówił „moja Bitwa pod Grunwaldem”. Tam nie mówił jakie wymiary tego obrazu i że kropka pe el, tylko mówił „moja Bitwa pod Grunwaldem”, wiesz, haha.

[Maciek] No tak, ale rozumiem, że też chodzisz w takim żakieciku i z takim żabocikiem jak on, nie? Czy zauważyłaś, że moda się zmieniła, że czasy się zmieniły i trochę..

[Ania] A żabocik pozostał.

[Maciek] Sposób komunikacji się zmienił, także też.

[Ania] Absolutnie.

[Maciek] No dobrze, zakrztusiłem współprowadzącą właśnie niniejszym.

[Ania] Ok.

[Maciek] Potrzebuję się odwołać do Twojej metafory kulinarnej „lubię jeść, nie lubię gotować”, więc rzeczywiście mamy tak samo, ale inaczej. Natomiast metafory kulinarne uruchamiają moje skojarzenia i budują się dalej i myślę sobie, że to jest nauka, którą w ogóle warto brać, mieć, ja jestem skłonny się pod nią podpisać dla siebie i dla innych w kontekście mówienia do innych. Łatwo jest mieć pokusę, żeby być restauracją z gwiazdką, i teraz nie wiem jak się poprawnie wymawia.

[Ania] [Miszlę] (gwiazdka Michelin).

[Maciek] No niech będzie, tego właśnie wymienionego przez Ciebie. Taką bardzo „ą, ę”, co to jakby Pani Gessler weszła to by nie miała na kogo pokrzyczeć i wyszłaby i odcinek by się nie odbył programu. Ale jak chcemy być dla ludzi albo jeszcze lepiej, cytując profesora Bralczyka, chcemy być z ludźmi w tej komunikacji, to chyba warto w naszych wystąpieniach zrezygnować z tysiąca sztućców i kelnerów z butami na wysoki połysk i być trochę takim przydrożnym barem, który serwuje świetne żarcie, ale w luźnej atmosferze. Gdzie koszula flanelowa albo robotnicze spodnie będą absolutnie na miejscu i każdy na widowni będzie mógł się rozsiąść wygodnie, jak za stolikiem w takiej jadłodajni i każdy będzie mógł się najeść do syta. No nie powiem, że beknąć po posiłku, bo nie poszedłbym już w takie przegięcie, no, choć to kwestia kultury. Ale dobrze zjeść i czuć się dobrze. A mówię o tym dlatego, że często obserwuję u ludzi, którzy zaczynają swoją przygodę z wystąpieniami publicznymi, taką próbę właśnie bycia restauracją z czerwonym dywanem. Dla mnie do ludzi się trafia będąc człowiekiem, a nie będąc afiszem albo pomnikiem. I tu postawię kropkę, bo przegadam to, co chciałem powiedzieć. Pozwól, że pociągnę wątek, który też już zaczęłaś. Znowu to się wszystko składa, nie wiem czy w logiczną, ale przynajmniej całość. A mianowicie wątek najlepszych polskich podcastów, bo w ich newsletterze wylądowaliśmy dwa razy i też to poczytuję sobie jako komplement i wyróżnienie i motywator do działania, bo wylądowaliśmy tam też z odcinkiem o książkach, na które naszym zdaniem warto zwrócić uwagę po to, żeby swoje umiejętności mówienia do ludzi rozwijać. To był odcinek 17., tak z kronikarskiego obowiązku nadmienię. I tam była taka wzmianka, no bo ten newsletter wygląda w ten sposób, że jest tytuł, link i tam parę słów osoby, która to redaguje, czyli, no zakładam, jej zdanie na temat tego odcinka, gdzie padło takie zdanie, że polecamy książki, które są absolutnie nieoczywiste w kontekście wystąpień publicznych. I rzeczywiście tak było. I dla mnie to jest – przechodząc już do tej nauki – znowu taka przypominajka, nauka, że dobre wystąpienie publiczne, pomysł na wystąpienie publiczne leży wszędzie. Warto się zatem wszędzie rozglądać. No, ale żeby tego wszędzie, którego jest dużo, no bo wszędzie to dużo – to jest oczywiste – nie zgubić, no to warto to kolekcjonować. Zbierać, zapisywać, w dowolnie wybrany sposób. I ja podczas tego roku bardzo mocno się znowu zaprzyjaźniłem z OneNotem. No my akurat jesteśmy, że tak powiem, firmowo postawieni na Microsofcie. Nie chodzi tutaj o reklamę, tylko mówimy tu o konkretach, więc nie Evernote, z którego korzystałem wcześniej, tylko OneNote, no bo on mi się dobrze integruje. Ale tak naprawdę chodzi o jakikolwiek notatnik, bo wygodniej mi się wydaje w dzisiejszych czasach elektronicznych, bo telefony mamy przy sobie. I rzeczywiście przez ten rok ja go nieźle zapełniłem takimi krótkimi zdaniami, które jak przychodzi co do czego to budują pomysł na odcinek, albo inne wystąpienie. No i tak też było z książkami. Czytając książkę, która jest absolutnie nie w tym temacie gdzieś robiłem sobie notatki a propos tego, do czego wykorzystać to w wystąpieniach publicznych, w uczeniu się wystąpień publicznych. Czyli po pierwsze polecamy książki, a po drugie naprawdę inspiracja jest wszędzie. To jest pytanie, które często słyszymy pracując z naszymi klientami. Skąd czerpać pomysły? Zewsząd. No Ania z kuchni. Tych metafor kulinarnych jest mnóstwo. Więc to naprawdę leży po drodze. Warto przyjąć do wiadomości, nauczyć się – kurczę, zaczyna mi być niezręcznie z tymi zwrotami. Warto mieć z tyłu głowy, że to co się dzieje w wystąpieniach publicznych jest w jakiś sposób stosowane tak jakby strategicznie, czyli my możemy umiejętności z jednego naszego obszaru zawodowego, doświadczenia stamtąd, absolutnie z powodzeniem przenosić na scenę, do komunikacji, bo to nie są inne światy. To się ze sobą zazębia. I to jest nauka, w której ja, się w niej utwierdzam i biorę i mam nadzieję, że o niej nie zapomnę, że pomysły są wszędzie, tylko warto je zapisywać, bo one skubance są ulotne.

[Ania] Oj są ulotne. Ja mam problem ciągle z zapisywaniem, więc mam taką metodę – Maciek nie wiem czy ty już ją rozkminiłeś.

[Maciek] Supełki sobie wiążesz na sznureczku.

[Ania] Nie. Opowiadam o tym tobie, a ty to potem pamiętasz. (śmiech)

[Maciek] Może stąd po prostu moja liczba siwych włosów na głowie.

[Ania] A bo ja wiem, że ty jesteś uważnym słuchaczem, a też mam takie przekonanie, że jak się z tobą czymś dzielę, to jest to coś takiego, co może cię poruszyć. Zwłaszcza, jeżeli to jest wartościowe. Więc jeśli było wartościowe, to twoja cenzura to wpuszcza do twojego magazynu pamięci i potem jak nie mogę sobie przypomnieć to mówię: pamiętasz Maciek, ci opowiadałam wtedy… A ty mówisz: a to to, to to. Więc ja mam taką…

[Maciek] Tak, ja robię wtedy mądrą minę, a dyskretnie zaglądam do telefonu, gdzie mam te notatki, żeby już tutaj tak nie gloryfikować mojej pamięci. Ona jest absolutnie ulotna, jak każda inna. Jak każda, czy teraz przesadziłem? Moja jest ulotna, więc ją wspieram rozwiązaniami technologicznymi.

[Ania] Więc to tak w kontekście mojej perspektywy, odnośnie tego jak robić notatki i jak nie zapominać o rzeczach, które mogą być inspirujące, bo bardzo mi jest blisko do tego, że te inspiracje są wszędzie. I teraz zmierzam sobie do takiej kolejnej nauki, którą mam od pierwszego odcinka naszego podcastu. A nauka brzmi: odważ się. Bo my, jak zaczynaliśmy ten odcinek, nasz podcast, to to myśleliśmy sobie o tym „no fajnie”. Nie mieliśmy jakichś tam bujnych planów. Mieliśmy założenie, które mnie paraliżowało, czyli odcinek co dwa tygodnie. Systematyczność to jest coś…

[Maciek] Kto to w ogóle wymyślił?

[Ania] Kto to w ogóle wymyślił? Systematyczność to jest coś, czego ja się uczę i ten dwa tysiące dwudziesty jest wyjątkowo usystematyzowany, jak na moje życie. Więc ja się ogromnie cieszę, że my to robimy systematycznie. Rzeczywiście, co dwa tygodnie. Poza tym jednym, pandemicznym wyjątkiem. A jednocześnie odważamy się przy każdym, kolejnym odcinku zrobić coś inaczej. Czasami powiedzieć coś, czego żeśmy nie zaplanowali. Nie wiem jak jest u ciebie, ale ja w procesie gadania niejednokrotnie też wpadam na jakiś pomysł i też ćwiczę swoją odwagę, żeby to powiedzieć i sprawdzić, co się wydarzy. Z taką gotowością, że potem, jak skończymy nagrywanie to ty powiesz: „no, wiesz co, może to wytnijmy”. Jeszcze to się nie wydarzyło. Z resztą tak żeśmy się ze sobą umówili, że wszystkie nasze wpadki, przejęzyczenia zostawiamy i to rzeczywiście się dzieje. Ale to odważenie się, żeby robić po swojemu, żeby budować wystąpienie na bieżąco, żeby reagować na wydanie, na pojawienie się serialu i w kontekście tego zrobić odcinek, że to jest dla mnie bardzo cenne. Właśnie to odważanie się.

[Maciek] A to tak a propos pomysłów, które pojawiają się w trakcie gadania, albo słuchania. Dla mnie ten rok był i jest, i pewnie następny też będzie, znowu takim pojedynkiem dwóch światów. Jakoś tak, coś mi dzisiaj idzie w takie właśnie skrajności. Ciemna strona nocy, biała strona mocy. Z jednej strony mam wraz z wiekiem, no i to pewnie można przypisać tutaj do efektu Dunninga-Krugera – wraz z wiekiem mam coraz większy szacunek do słowa „ekspert”. Co za tym idzie, coraz uważniej go używam w kontekście siebie samego. Nie do końca kupuję świat, w którym ktoś kto w moim postrzeganiu, no trochę za mało podoświadczał, a już się mianuje ekspertem. Trochę mnie to niepokoi. A z drugiej strony, no to słowo się zdewaluowało i, no po prostu jest tak używane. No i mam taką ostrożność w mianowaniu siebie tym ekspertem, a co za tym idzie w takim, nie chcę powiedzieć autorytarnym, ale w takim zdecydowanym powiedzeniu: „Słuchaj, ja wiem, że to zadziała. Zrób to w ten sposób.” A z drugiej strony, pamiętam taką rozmowę, którą prowadziłem z Adamem Walerjańczykiem, którego być może znacie z podcastu Setki inspiracji. Ja miałem przyjemność z Adamem nagrywać jeden odcinek, ten odcinek antenowo się skończył, a my, ponieważ byliśmy zakwaterowani w jednym lokum, z racji wykonywanej, trenerskiej roboty, no to potem przy małym piwie sobie kontynuowaliśmy tą rozmowę. No i pamiętam właśnie taki moment, kiedy Adam powiedział, cichy, ale „My już naprawdę swoje przeżyliśmy, my naprawdę swoje odstaliśmy, wyrobiliśmy w tym, co robimy i my już możemy dać sobie prawo, mamy prawo, mało tego – to nasze prawo będzie wartościowe dla innych – żeby pewnymi rzeczami się dzielić, bo my już wiemy, że to tak działa.” I dla mnie ten rok był też takim poszukiwaniem miejsca, gdzie ja jestem na tej skali: nie chcę się nazywać ekspertem vs drugi koniec skali: jestem ekspertem. Nie mogę powiedzieć, że znalazłem swoje miejsce na tej skali, ale to co robimy zaczyna mnie to na tej skali, mnie wewnętrznie, umiejscawiać. Mówię o sobie, że mnie to daje niesamowite poczucie pewności i komfortu. Daje mi też taką dużą akceptację na to, że nie wszyscy muszą kupić mój punkt widzenia i to wcale nie znaczy, że mój punkt widzenia jest zły. Dla mnie jest dobry. To są moje decyzje, moja odpowiedzialność, moje ewentualne korzyści, no albo brak tych korzyści. No i znowu wracam do tego, co się przewinęło na początku. Pewność siebie – rzecz, która jest myślę bardzo potrzebna w kontekście, no mówienia do innych, ze sceny mniejszej, większej, z pokoju konferencyjnego, na spotkaniu sprzedażowym, w dużej mierze jest zbudowana poprzez umiejscowienie się na skali, w których obszarach jestem ekspertem i rzeczywiście daję sobie prawo do bycia nim, a w których nadal mam dużo pokory i respektu, że warto się uczyć od innych. To tak mi wyszło spontanicznie słuchając ciebie Aniu. Bo od razu tutaj podniosę rękę i zaznaczę, że w ankiecie zapytamy was o akceptowalny czas odcinka, bo widzę, że niektóre nam idą długo, ale na ten sobie pozwolimy taki. Niech on płynie. Ale ponieważ wiemy też, że czas jest walutą cenną, to jesteśmy ciekawi ile jesteście skłonni nam go poświęcić. Czyli jaka jest optymalna długość odcinka dla was, o to chcemy was zapytać. A teraz niech on płynie. Najwyżej go posłuchajcie na raty.

[Ania] To ja się uczepię Maciek tego co powiedziałaś, bo…powiedziałeś oczywiście. (śmiech) Chyba zaczynam rozmawiać sama ze sobą. Uczepię się Maciek tego, co powiedziałeś, bo dla mnie to nazywanie się ekspertem też, no robi takie wrażenie, że gdzieś tam pojawia mi się znak zapytania, co to znaczy? I mam poczucie, że to słowo, no zostało umniejszone, jeżeli chodzi o jego wartość. I pamiętam z czasów trenerskich takie ćwiczenie, które robiłam często w tak zwanej fazie obwąchiwania, kiedy grupa się jeszcze nie znała i ćwiczenie nosiło tytuł „Moje imię i nazwisko mówią o mnie wszystko”. I zadaniem ludzi było dopisać cechy do liter i imion. Dopisać…

[Maciek] Do imienia i nazwiska.

[Ania] Tak, dokładnie tak. To o to chodziło. Szukając takich swoich właśnie mocnych stron. I ty dzisiaj powiedziałeś coś takiego, że swoje już przeżyłeś – tak, jak rozmawiałeś z Adamem Walerjańczykiem – i że masz taki kłopot, żeby nazywać siebie ekspertem. I myśl pojawiła się u mnie taka, że nie jest twoją rolą nazywać się ekspertem, bo ty się nazywasz Maciek Cichocki. I Maciek Cichocki to jest ta etykietka, i to imię i nazwisko, które mówią wszystko, bo to za tym imieniem i nazwiskiem idą ludziena sale szkoleniowe, idą do podcastu i przychodzą do nas klienci, bo wiedzą, czego mogą się spodziewać. A wiedzą, no bo w wielu różnych sytuacjach pokazałeś na czym się znasz, jak pracujesz. Pokazałeś swój styl, pokazałeś też pęknięte na dupie spodnie, które też budują wizerunek, żeby umieć z tej sytuacji wyjść tak, że ludzie…

[Maciek] Kolejny raz zrobię trochę prywaty. Mamo dziękuję, że nauczyłaś nosić bieliznę i żeby była czysta, bo w tej konkretnej, trudnej sytuacji to bardzo, bardzo procentowało. Jestem ogromnie wdzięczny.

[Ania] Dziękuję, ja nie mam nic do dodania. (śmiech) Ja naciskam czerwony grzybek, przepraszam. Dziękuję, naprawdę. Koniec.

[Maciek] Czerwony grzybek. (śmiech) Znaczy to, że koniec odcinka, czy koniec myśli twojej, bo teraz ja zgłupiałem.

[Ania] Mojej myśli, ja już, ja przepraszam. Nie potrafię się odnaleźć. Nawet żadna metafora kulinarna mi nie przychodzi do głowy w tym momencie.

[Maciek] A masz jeszcze jakiś odcinek, który ci się rzucił w oko, jak przeglądałaś spis dwudziestu czterech, które za nami?

[Ania] Ja lubię te, w których ty jesteś odpowiadaczem i opowiadaczem, wiesz? Ja lubię te odcinki i one…

[Maciek] Czyli na łatwiznę?

[Ania] No wiesz co? To jest, właśnie nie. Nie, ja uważam, że absolutnie nie. Ja odkryłam w sobie taką, wiele lat temu, umiejętność zadawania pytań z ciekawością. To też nawiązując do swojego stylu. I kiedyś, w dziewięćdziesiątym drugim roku, jak pracowałam w radiu WAWA, tuż po maturze, to razem z innymi dziennikarzami zasiedliśmy na starówce w knajpce. To był pierwszy września i było totalnie zimno i w ramach rozgrzewki popijaliśmy kawę i szukaliśmy skojarzeń, które będą przyklejały się do naszych nazwisk. I ja sobie wymyśliłam, nazwisko zmieniłam, ale wtedy to brzmiało: „Nazywam się Dzierżawska, jestem ciekawska”. Ja jestem taka ciekawska, więc jeżeli ty wnosisz materiał pt.: „512 kilometrów przejechanych”, które no są okazją do różnego rodzaju rozmyślań i budowania przygód, albo mówisz o strukturach storytellingowych, bo się na tym znasz, no to ja czerpię dziką frajdę z zadawania ci pytań, żeby się dowiedzieć. A już największą frajdą jest zadawanie pytań takich, których się nie spodziewasz, które być może sprowokują cię do tego, żeby się zastanowić i spojrzeć na temat, który znasz z innej perspektywy.

[Maciek] Ja myślę, że to jest dobry moment, po tym co mówisz, żeby…

[Ania] …zakończyć.

[Maciek] Powoli zmierzać w tę stronę, jak najbardziej, ale też powiedzieć o naszym – szukam słowa – dylemacie, rozterce, poszukiwaniu.

[Ania] Ciekawości.

[Maciek] O, dziękuję, ciekawości. Czasami rzeczywiście najprostsze rozwiązania, zgodnie z brzytwą Ockhama, są najlepsze. Bo mamy pełną świadomość – teraz powiem my, bo ten fragment mamy przegadany, ale oczywiście Aniu wchodź mi w słowo i koryguj mnie – mamy pełną świadomość, że odcinki, które za nami, część z nich można wrzucić oczywiście do takiego worka „mocno merytoryczne”. Były narzędzia, były konkrety, były struktury. Część z nich, chyba może nawet trochę większą, można wrzucić do worka pt. „inspiracja”, gdzie może nie dajemy gotowego narzędzia, ale po to to robimy, mamy taką nadzieję, że mówiąc wprost o naszych przemyśleniach, obawach, naukach, porażkach, doświadczeniach pobudzamy myślenie. Jeszcze powiedziałbym, że są odcinki, które mają na celu zostawić ciebie drogi słuchaczu z odpowiedziami, ale są takie, które z premedytacją mają ciebie zostawić z pytaniami. No bo to pytania napędzają rozwój gatunku ludzkiego od zarania dziejów, a ta nasza rozterka wynika z tego, jak tę proporcję stworzyć. I tu już przechodzę do tej prośby, którą mamy – zależy nam na tym, żeby podcast był dla nas, to mówię z premedytacją, no bo on nam sprawia po prostu frajdę i przyjemność, a warto robić rzeczy, które tę frajdę sprawiają, no ale też żeby był dla ciebie. Żeby był maksymalnie użyteczny, żebyś miał go po co słuchać – po prostu. W związku z czym jednym z pytań, na które szukamy odpowiedzi to jest właśnie, jaki powinien być ten optymalny balans między merytoryką, a inspiracją. Bo myślę, że jedno – skrajności, tak jak już mówiłem nie są dobre – więc to będzie jedno z pytań w ankiecie, które zadajemy i będziemy wdzięczni za odpowiedź. Druga rzecz, to już wspominałem, optymalny czas odcinka. Jesteśmy ciekawi, ile z nami jesteś w stanie jednorazowo wytrzymać – i to myślę, że będzie ważna rzecz. No i parę innych. I taką ankietę podepniemy, będzie podlinkowanie pod odcinkiem, na naszej stronie. I też myślę, że w opisach na innych aplikacjach podcastowych, gdzie jesteśmy do znalezienia ten link się znajdzie. Będziemy bardzo wdzięczni za poświęcenie jej – myślę, że trzy minuty to jest takie maksimum, jak sobie patrzyłem na to co tam stworzyliśmy – żeby poklikać i zostawić nam informację. Jest tam też oczywiście miejsce na informację zwrotną, jeżeli będziesz gotowy/gotowa się z nami dzielić tą informacją zwrotną to przyjmiemy to absolutnie z dużą pokorą i ukłonem, no bo ona jest potrzebna, żeby się rozwijać. No i o to prosimy. Powiedzcie nam, czego potrzebujecie i co sądzicie o tym, co do tej pory zrobiliśmy, no a my wyjdziemy temu naprzeciw. Teraz dajemy sobie miesiąc przerwy na święta. Zaraz poproszę Anię, żeby złożyła wam ładne życzenia świąteczne. Dajemy sobie… Uwielbiam ten wyraz twarzy, dlatego to robię. To zdziwienie po prostu jest nagrodą za ten trud mówienia do mikrofonu. My przez ten czas poczytamy. To, co z nami się podzielicie, pomyślimy, jak to zrobić. Trochę odświeżymy i trzynastego stycznia, bo to będzie druga środa stycznia, wracamy z – nie wiem czy to można tak nazwać – drugim sezonem? Bo to drugi rok? Z drugą odsłoną naszego podcastu, dla tych, którzy mówią do ludzi, a ponieważ święta to oddaję głos Ani.

[Ania] To ponieważ oddajesz mi głos Maciek, to pozwól, że zaproponuję, abyśmy te życzenia złożyli improwizacyjnie. Tak jak Piotrek. I wyleciało mi Piotrka nazwisko z głowy.

[Maciek] Barański.

[Ania] Piotr Barański z teatru „Bez klepki” zaproponował nam ćwiczenie polegające na opowiadaniu po słowie. To ja mam taką propozycję, żebyśmy złożyli te życzenia po słowie. Co ty na to?

[Maciek] Możemy złożyć posłowi, byle nie posłom. Wtedy nie byłyby, przynajmniej w moim mniemaniu, pozytywne. Zostańmy przy zabawie po jednym słowie życzenia. No dobrze, niech tak będzie. Chciałem się tutaj, że tak powiem, oddać tobie głos, ale też zostałem sprytnie wciągnięty w intrygę, więc niech ona trwa.

[Ania] Zaczniesz? Czy ja?

[Maciek] Tak.

[Ania] Bardzo.

[Maciek] Miło.

[Ania] I.

[Maciek] Świątecznie.

[Ania]Się.

[Maciek] Trzymajcie.

[Ania] Każdego.

[Maciek] Członka. (śmiech)

[Ania] Którego.

[Maciek] Chcecie.

[Ania] Się.

[Maciek] Trzymać.

[Ania] Wszystkiego dobrego.

[Maciek] Na te święta i na wszystkie dni powszednie, które między nimi i w ogóle na wszystkie nadchodzące dni.

[Ania] Dziękujemy, że jesteście z nami.

[Maciek] Tak jest i prosimy o jeszcze. Też możemy w końcu list do Mikołaja napisać, także drogi Mikołaju, przynieś nam słuchaczy na następny rok naszego podcastu. Podpisano…

[Ania] Anna Kędzierska.

[Maciek] I Maciej Cichocki. Opowiedz.

[Ania] To.

[Maciek] Do usłyszenia już w nowym, dwa tysiące dwudziestym pierwszym roku.

Pokaż więcej

Jak słuchać naszego podcastu:

Możesz nas słuchać praktycznie wszędzie. Siedząc przed komputerem, jak również będąc w ruchu, za pośrednictwem Twojego telefonu. Mówiąc krótko kiedy chcesz i tak jak lubisz.

Recenzuj nasz podcast

Kiedyś w sklepach na konopnym sznurku wisiał brulion, z którego okładki wielkimi literami krzyczał tytuł książka skarg i zażaleń.
Teraz mamy recenzje. Niekoniecznie tylko ze skargami. Jeśli masz jakieś przemyślenia, wnioski albo rekomendacje dla innych słuchaczy napisz nam recenzję. Będziemy wdzięczni i zmotywowani do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *