#014 | Jak skutecznie sp%4#@yć wystąpienie online?

15 lipca 2020

Spotkania i wystąpienia online to w zasadzie nic skomplikowanego. Ale czy na pewno? Dźwięk, światło, ustawianie kamery, strój, tło. To elementy, które mogą budować nasz wizerunek eksperta. Mogą też działać odwrotnie i utrudnić uczestnikom odbiór nawet najbardziej wartościowych treści. O tym właśnie mówimy w odcinku “Jak skutecznie sp%4#@ wystąpienie online?” Tym razem przewrotnie, w krzywym zwierciadle i z przymrużeniem oka. 

Posłuchaj

Obietnice z odcinka

Johnny Bravo | Fantom, czyli jak nie ustawiać kamery? (klik)
Mikrofon krawatowy Saramonic SR-ULM5 USB| Nagranie testowe (klik)

Wspomniane podcasty:
#013 | Jak dobrze występować publicznie? – 15 podpowiedzi z życia wziętych | Słów kilka o stroju i nie tylko

Odcinek do poczytania

Oto podcast Odpowiedz. to, odcinek 14. Kurczę jak ciężko jest powiedzieć czternasty, ale jest to odcinek czternasty, w którym wydarzą się dwie rzeczy. Pierwsza rzecz to będzie krzywe zwierciadło, a druga rzecz, to będzie zmierzanie się z tematem spotkań, tudzież szkoleń, konferencji online.  

[Maciek] Takie czasy, na szczęście już się uspokajają, ale wiele prognoz wskazuje na to, że online może królować i rządzi on się pewną specyfiką, chociażby dlatego, że często mówimy do małego oczka w laptopie, a to, jak ustawimy tego laptopa i jak do niego będziemy mówili, jak zadbamy o dźwięk, o nasz strój i o nasze tło, wpływa na jakość wspomnianego spotkania zdalnego i takimi aspektami chcemy zająć się w tym odcinku. Dlaczego krzywe zwierciadło? W jakiś naturalny sposób w ostatnich odcinkach szliśmy w stronę pracy na anty przykładzie, pokazania jak na pewno coś zepsuć, żeby nie powiedzieć s…rzyć. Dlatego tym razem, żeby się nie powstrzymywać, to z definicji zapraszamy do odcinka pod tytułem “Jak s…rzyć każde spotkanie online”.  

[Ania] Dzień dobry – Anna Kędzierska. 

[Maciek] I dzień dobry – Maciek Cichocki.  

[Ania] Opowiedz.to 

[Maciek] Dzień dobry! 

[Ania] Dzisiaj będzie dużo anty przykładów i żeby od razu zaznaczyć, że to nie jest tak, że chcemy się z kogokolwiek wyśmiewać, to będziemy bazować też na swoich wpadkach.  

[Maciek] Właśnie chciałem zapytać, czy ja mogę trochę z Ciebie? Bo zależałoby mi na tym.  

[Ania] A ja z Ciebie mogę? Ze mnie możesz zawsze, a ja może trochę mogę z Ciebie. 

[Maciek] Ja jestem większy, więc mam mniejszą odporność, także proszę z szacunkiem.  

[Ania] Ale jesteś daleko, więc nie zrobisz mi krzywdy, gdybym nacisnęła Ci na odcisk, więc myślę, że ten odcinek może być ciekawy.  

[Maciek] Dla nas na pewno.  

[Ania] Jest teraz taka tendencja wynikająca z pięknych okoliczności przyrody, że tych spotkań online jest dużo. Ja uknułam sobie ostatnio takie powiedzenie, że fajnie jest w onlinie, bo generalnie całą masę rzeczy można zrobić, zyskać, poukładać i pracować względnie normalnie. Są też pewne drobne rzeczy, które mogą spowodować, że pomimo szczerych chęci – katastrofa na całej linii. Masz swoje ulubione katastrofy?  

[Maciek] Mam swoje ulubione katastrofy, których doświadczam i też popełniam, popełniałem, mam nadzieję, choć jak wiadomo, nadzieja jest matką tych, którzy nie są sierotami, że tak ich nazwę. Jeżeli chodzi o takie rzeczy, to taka pierwsza koronna porada, jak zepsuć… Chyba tak będzie bardziej komfortowo… 

[Ania] Spieprzyć! 

[Maciek] Okej, dziękuję. Jak zepsuć, jak spieprzyć każde spotkanie online? To jeżeli chodzi  o mnie, to jeśli jest taka pokusa, żeby to schrzanić, to ja stawiam na kiepski mikrofon.  

[Ania] Aha. 

[Maciek] A ponieważ jestem człowiekiem, który nie lubi zwalać rzeczy na czynniki zewnętrzne, to nie zwalajmy na mikrofon, tylko sami schrzańmy sprawę związaną z mikrofonem. Najprostszą metodą, która da świetny efekt nokautujący słuchaczy i zniechęcający ich do tego, żeby uczestniczyć w naszym spotkaniu online,  jest dużo szumu. Możemy to załatwić otwartym oknem, jeżeli mieszkamy przy ruchliwej ulicy. Trzaski –  to da się załatwić, siadając na starym krześle i kręcąc się na nim i trzecia rzecz – efekt studni, czyli pogłos. Jeśli ktoś tak jak ja mieszka w bloku, a nie na podwórku, gdzie rzeczywiście jest studnia, to może po prostu wejść do małej łazienki, tam jest odpowiedni pogłos. Kafelki są gładkie, odbijają dźwięk, pomieszczenie jest dość małe. Świetny efekt, jak tuż konającym głosem zza grobu, zza światów mówili, a te trzaski przypominałyby wieko otwierającej się trumny, której z szumem szat generowanym przez ruch uliczny, wynurzy się Dracula, żeby zabić każdego słuchacza. Ja stawiam na absolutnie schrzaniony dźwięk.  

[Ania] Przepraszam, ja jeszcze muszę do tego dołożyć, bo to się często zdarza, kiedy my mamy spotkania online. Jak już nie z łazienki i ten dźwięk jest zbyt dobry, i mamy nie daj Boże dobry mikrofon, to można pójść do sąsiada z prośbą, żeby zaczął remont i on wtedy z wiertarką udarową “wrrrr”.  Ty masz takich sąsiadów, którzy tak lubią.  

[Maciek] Tak, rzeczywiście. Jest czas remontów, bo to wakacje, a wiadomo, że nigdzie się tak dobrze nie wypoczywa, jak nad pyłem z Cekolu, który jest właśnie szlifowany ze ścian. Także pierwsza rzecz, jeśli chcesz schrzanić każde wystąpienie online, zadbaj o to, żeby rozwalić nagłośnienie. Tylko podpowiem, że jeżeli chcesz to zrzucić na technikę, to proponuję zaufać mikrofonowi laptopowemu, temu wbudowanemu w laptop. Nie dać się zwieść żadnym poradom ekspertów, że warto podłączyć lepszy mikrofon. Nie uwierzyć, że można kupić za 100 złotych naprawdę dobry mikrofon. To są bajki, nie ma sensu. Przykład, jakiego mikrofonu nie można kupić za kwotę poniżej 100 złotych, podlinkujemy pod tym odcinkiem, żebyście wiedzieli, że to jest niemożliwe. Także ufajcie temu laptopowemu, albo zróbcie krok dalej, weźcie słuchawki telefonowe i zaufajcie temu mikrofonowi, który jest w słuchawkach. Idąc tropem np. wielu przedstawicieli, którzy są w mediach i rzeczywiście te słuchaweczki mają. Nie wierzcie też w to, że mikrofon słuchawkowy nie jest dobry. Korzystajcie, ograniczajcie jakość dźwięku, ograniczajcie pasmo, róbcie echo, na pewno zadziała.  

[Ania] Tak, bo spotkanie online, to głos głosem, umówmy się, że to ważna rzecz, tym nie mniej ja bym do tego dodała kadr. Ja np. uwielbiam obserwować ustawienia kadru, w których człowiek jest widoczny. O tym, jak bardzo jest widoczny, to za chwilę, ale że pokazuje od razu, co ma z tyłu. Oczywiście bardzo popularne teraz są książki. Niektórzy bardzo zmyślnie rysują je sobie na flipchartach. Uważam, że to jest świetne, ale umówmy się, że to nie jest zabieg, który może pogorszyć jakość spotkania online, a my dzisiaj o wtopach. Uwielbiam wszelkiego rodzaju bałagan w tle, np. ubrania wiszące na poręczy krzesła, na którym się siedzi. Naprawdę takie rzeczy się zdarzają, to naprawdę robi mega robotę, odwracając uwagę od tego, co się wydarza na samym spotkaniu, albo chociaż jakiś śmietnik, bo on zawsze dodaje animuszu, prawda? Człowiek, ekspert, zna się, mówi o rzeczach ważnych, chce, żeby ludzie się na nim skupili, a w tle kosz na śmieci, z którego wysypują się różne kawałki papieru. Ewentualnie w tle mogą być jeszcze chodzące dzieci albo zwierzęta, bądź też członkowie rodziny. Jeżeli pracujemy w biurowcu, w którym są szklane ściany, to zachęcałabym do ustawienia się na takiej ścianie, gdzie współpracownicy chodzą w tą i z powrotem po korytarzu. Jeszcze niektórzy z nich zaglądają i sprawdzają, co tam się dzieje w tej salce konferencyjnej, robiąc przy okazji dziwną minę, bo nie mogą się zorientować, o co chodzi, a jeszcze prowadzący macha idź, idź, bo tu jest spotkanie online.  

[Maciek] Tak sobie myślę, że wszystkie elementy, które będą w stanie rozproszyć naszych onlinowych gości, są na wagę złota, bo myślę sobie, że rozproszony gość, mniej uważnie słucha, szybciej się znudzi, szybciej się rozłączy. Czysta oszczędność czasu, a czas to pieniądz.  

[Ania] Dokładnie.  

[Maciek] Podejrzewam Aniu, że jeżeli dotknęłaś tematu kadru, a masz swoje doświadczenia medialne, to powiesz coś jeszcze od tej strony techniczno-operatorskiej. Jak ustawić kamerę, żeby na pewno rozwalić… może rozwalić to za duże słowo, ale chociażby dać przestrzeń do pośmiania się z nas, tym, którzy są po drugiej stronie szklanego oczka, co z ustawieniami?  

[Ania] Mam dwie takie podpowiedzi. Pierwsza może będzie taka mądra i psychologiczna. 

[Maciek] Hej, hej poczekaj, usiądę wygodniej.  

[Ania] Tak jest! Istnieje coś takiego jak dystans społeczny. Nie mówię tutaj tylko o tym bezpiecznym, dwu metrowym teraz w czasach pandemii, ale takim, który jest dla nas psychologicznie bezpiecznym. Jeżeli znamy kogoś tylko trochę, to potrzebujemy mieć taką odległość, do tego drugiego człowieka, kiedy spotykamy się fizycznie, między 120, a 160 cm.  

[Maciek] Chyba że jesteśmy Chińczykami, albo Japończykami w zatłoczonym metrze i wtedy badania pokazują, że osobom, które żyją w większym tłoku, ten dystans dający komfort się skraca.  

[Ania] On intuicyjnie też się nam skraca w polskiej kulturze, kiedy jedziemy windą, ale cudownie można to wykorzystać, żeby zepsuć odbiór uczestnikom naszego spotkania online, bo wystarczy kamerę postawić sobie tak, żebyśmy byli mocno wykadrowani i żeby ludzie, patrząc w ekran swoich laptopów, albo swoich telefonów, mieli wrażenie, że my wręcz na nich wchodzimy, że jesteśmy twarzą tak blisko, jakbyśmy mieli ich za chwilę pocałować. Bardzo bliskie kadrowanie, żeby oni mieli wrażenie, że my wręcz wlepiamy w nich oczy, że po prostu nic nam nie umknie.  

[Maciek] Jak o tym mówisz, podejrzewam, że jeszcze dojdziemy do kwestii stroju, to pomyślałem sobie, że jeżeli chcemy skrócić dystans społeczny, wejść twarzą w ekran, to proponowałbym jeszcze białą, nocną koszulę i perukę z czarnymi, długimi, zwisającymi włosami. Wtedy mamy szansę, że będziemy wyglądali, jak dziewczynka z “Kręgu” i wynurzając się z ekranu danej osoby, możemy jeszcze odpowiedni jingiel w tle, tu jak zwykle uśmiech do dźwiękowca, żeby na tym etapie powiało grozą. Na pewno zbudujemy fajną relację i atmosferę przyjaźni i radości w spotkaniu.  

[Ania] A gdyby to nie wystarczyło, to jest jeszcze jeden prosty trik, żeby ludzi zaskoczyć, żeby ich być może przestraszyć i doprowadzić do takiego stanu, że nie są w stanie oderwać od nas oczu.  

[Maciek] Sprawdzam, czy wiem, o czym mówisz, będziesz mówiła o tym, że możemy zaatakować kogoś swoim wnętrzem?  

[Ania] Ależ oczywiście tak. Pokazać swoje wnętrze na dzień dobry.  

[Maciek] Wiedziałem! 

[Ania] Tak i tutaj nazywa się to pozycją żaby, tylko że to nie my jesteśmy w pozycji żaby, ale kamera, która nas bierze profesjonalnie. Ustawiamy sobie laptop albo telefon tak, żeby był poniżej naszej linii wzroku, tak na wysokości nosa, albo nawet brody. 

[Maciek] Niżej!  

[Ania] Tak? Można by było nawet niżej zaryzykować.  

[Maciek] Zszedłbym jeszcze niżej, tak do linii barków.  

[Ania] Jest taka check lista, która pozwala nam sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze chrzanimy kadr w pozycji żaby. Zadajemy sobie pytanie, czy jak siedzimy przed kamerą, po pierwsze, czy widać nasze dziurki od nosa? Takie właśnie od środka. To jest Maciek badanie wnętrza, o którym mówiłeś.  

[Maciek] Do tego zmierzałem.  

[Ania] Tak, czy wystarczająco jest zniekształcony nasz tułów i czy wyglądamy jak Johnny Bravo? Szerokie bary, zero karku i malutka, spiczasta głowa osadzona między naszymi ramionami. Jeżeli tak jest, to możemy powiedzieć sobie, dobra, wyglądamy jak Mario z osiedlowej siłowni, ludzie będą się nas bać, widzą, że nie mamy ich w nosie, bo widzą nasze dziurki od nosa i spotkanie za nami.  

[Maciek] Ponieważ ten element jest bardzo ważny, efektywny i skuteczny, to znajdziemy jakiś ładny kawałek z Johnnym Bravo i podlinkujemy do tego odcinka, żeby tak zwany fantom w postaci Johnnego się pojawił, jako wzorzec, może nie z Sevre, tylko z Opowiedz.to, że jeżeli chcesz schrzanić i wyglądać jak Johnny Bravo, to ustaw tak, żeby wyglądać w ten sposób.  

[Ania] Tylko że Johnny Bravo nie był w nocnej koszuli. Maciek, ja nie wiem, czy to nie zaburza Twojego przykładu. 

[Maciek] To już nie dawajmy wszystkiego. Johnny Bravo tak dbał o swoją blond fryzurę z loczkiem, na którym cały swój podryw i elokwencję opierał, bo on oczywiście był tak elokwentny, jak jego fryzura, że też nie założyłby tej czarnej peruki. Nie łączmy na siłę wszystkich przykładów, a swoją drogą dobrym sposobem na schrzanienie każdego spotkania, będzie zapomnienie o uczestnikach i wdanie się w dyskusję z drugim prowadzącym, zapominając o Bożym świecie, bo przecież nigdy nikt nie musi nam przeszkadzać w naszej rozmowie we dwoje.  

[Ania] Ale nie wiem, co czego pijesz. 

[Maciek] Ja piję wodę. Słuchałem jednego z naszych wcześniejszych odcinków, że należy tylko niegazowaną wodę, a nie inne napoje, także, jeżeli pytasz, co piję, to wodę.  

[Ania] Aha, a jak jesteś ubrany?  

[Maciek] I wybrnij z tego… 

[Ania] Ja piję kawę zbożową i też całkiem daje radę. Przede wszystkim nie ma bąbelków. Dobrze, ale wróćmy do naszych spotkań. Można wypić wodę z bąbelkami, to wtedy są jeszcze dodatkowe atrakcje w postaci syfonu i jak ten nos i dziurki dobrze widać, to może pojawi się jakiś bąbelek. 

[Maciek] Może ktoś nas słuchać, przygotowując posiłki, więc pozostawmy to w niedopowiedzeniu.  

[Ania] Dobrze. 

[Maciek] Bardziej entelegentnie jak to w takim skeczu z Jasiem i gaz rurką. 

[Ania] To ja zamilknę.  

[Maciek] Zdaje się, że przechodziłaś do stroju? 

[Ania] Bo ja chciałam nawiązać do tej białej koszuli nocnej, o której mówiłeś. Ona rzeczywiście może być kusząca, ale ja bym jednak proponowała pójść dalej. Biała koszula w kamerze może się czytać całkiem dobrze, natomiast są takie rzeczy, takie ubrania, wzory na nich, które powodują, że nie sposób jest przez dłuższy czas utrzymać skupioną uwagę na prowadzącym. 

[Maciek] To znaczy, jak wywołać chorobę morską u odbiorców?  

[Ania] Tak, to znaczy taki blik w oczach i uczucie, że coś się dzieje, mózg wariuje. To jest prosta rzecz, wystarczy założyć koszulę albo marynarkę w pepitkę. To jest taka drobna kratka. Podejrzewam, że każdy z Was ma w szafie ubranie w drobny wzorek, w kratkę, mogą być ewentualnie paski, one dobrze blikują. Wtedy jest szał. Ewentualnie może być jeszcze bluzka z cekinami, one odbijają światło, jeśli jesteśmy tak wspaniałomyślni i jakieś światło sobie ustawili. O tym też powiemy, że to jest też zupełnie zbędny wydatek i że nie trzeba, jeśli chcemy schrzanić spotkanie online wyposażać się we właściwe oświetlenie. Wracając do stroju, koniecznie pepitka, ewentualnie drobne paski, drobny wzorek. W ekranie tak to skacze, że ludzie długo nie wytrzymają. Oszczędność czasu jest raz-dwa.  

[Maciek] Czasu i energii, a energia jest też na wagę złota, to już mamy podwójny zysk. Jeżeli jesteśmy przy stroju, to ja też zachęcam, bo parę takich uwag wymknęło się nam w poprzednim odcinku, dotyczącym tego, jak dobrze występować. Było tam w sumie 15 porad, ale były tam porady na tak, aczkolwiek kilka z nich też z zabarwieniem krzywo zwierciadłowym. Wspominaliśmy też o tym i to może być świetna rzecz na schrzanienie spotkania, że jeżeli już nie znajdziemy w szafie tej marynarki w pepitkę, tudzież w inny wzorek, który zagwarantuje miganie dla odbiorców, to zawsze możemy założyć przyciasną marynarkę, a bazując na tym, że podczas spotkania siedzimy, to będzie się ona fajnie układała, marszczyła na ramionach, ograniczała nam ruchy, spinała nas coraz bardziej. Będziemy mówili coraz to bardziej zestresowanym głosem, a to na pewno zbuduje świetną relację.  

[Ania] Taką współczucia, to dobrze robi.  Nie chciałbyś, żeby widzowie współczuli?  

[Maciek] To jest takie współczucie przez łzy, ale łzy ze śmiechu.  

[Ania] Może tak się wydawać, ale dobrze Maciek, że o tym mówisz, bo na dobrą sprawę, gdyby się okazało, że mamy tylko przycisnął marynarkę w pepitkę, a nie mamy odwagi pójść tak szeroko w schrzanienie naszego spotkania online, to wystarczy zgasić światło. Umówmy się, jak nas nie widać, to jest mniej okazji do wpadek. Nie widać potu na czole, nie widać grymasu obawy i zniecierpliwienia. 

[Maciek] Tylko problem może być taki, że ktoś może mieć dobry sprzęt i niezłą kamerę, która nas troszkę z tego mroku wyciągnie. Oczywiście będzie już dobry efekt, bo będzie wrażenie, jakbyśmy przecisnęli naszą twarz przez sitko, tak będziemy rozpikselowani, więc już jest nieźle, ale myślę sobie, że można to załatwić prościej. Ja bym nie wyłączał światła, tylko bym źródło światła ustawił sobie za plecami. Niech bije ode mnie blask!  

[Ania] O tak!  

[Maciek] Skoro mają spijać z moich ust, skoro mają grzać się w moim świetle, to nie skąpmy im tego światła.  Takie dwie stuwatowe żarówki z plecami tudzież wschodzące słońce za oknem, nich bije taki blask naturalny, w końcu jesteśmy eko. Będziemy taką czarną plamą, spowitą tajemniczą poświatą i z tej tajemnicy być może wyłoni się coś wartościowego, ale nikt się nie doczeka, raczej wyłączy, bo i tak nic nie będzie widział, ani wiedział, o co chodzi. Jak dla mnie genialna metoda. 

[Ania] To ja bym do tego dołożyła, gdyby jednak okazało się, że ktoś zostanie i będzie chciał nas z tego mroku wyłowić, i z tego studziennego głosu, dźwięku czerpać wiedzę z naszej wypowiedzi. Dołożyłabym do tego taką podpowiedź, pod tytułem “słabe łącze”. Umówmy się, że WiFi wystarcza, umówmy się, że nawet jak jesteśmy w dowolnym miejscu na świecie, w środku lasu, to przecież wszędzie jest Internet, a wiadomo, że fajnie jest w onlinie i każde takie spotkanie, można prowadzić z każdego miejsca, więc nie silmy się na to, żeby znajdować najlepiej kabelek, ale po co się będziemy ograniczać? Najlepiej jedźmy na słabym łączy, bo jak przerywa, to jest to fantastyczna rzecz. Jak słychać tylko fragmenty tego spotkania, to zobacz Maciek, lubisz układać puzzle?  

[Maciek] Lubię, dopóki mi wychodzi.  

[Ania] A widzisz, to ja bym dała słuchaczom taką szansę, żeby sprawdzili, czy oni lubią układać puzzle, bo jak dostają takie strzępy naszej wypowiedzi online, w dodatku jeszcze z zamrożoną posturą, kiedy głos się nadaje, a ciało zastyga w nieciekawym grymasie, to tak naprawdę może być frajda. Pal licho merytorykę, ale jaka radość ze śledzenia. Jesteś takim onlinowym Sherlockiem Holmesem. Dostajesz fragmenty, strzępki, a potem łączysz je w logiczną całość. Możesz poczuć się mistrzem, współautorem, a do tego jeszcze możesz się pośmiać tego prowadzącego. Ludzie jak zastygają, to z reguły z jakimiś głupimi minami, więc absolutnie zadbajmy o to, żeby było słabe łącze, robi dobrą robotę, jeśli chodzi o spieprzenie spotkania.  

[Maciek] Pozwolę sobie tu dopowiedzieć, bo być może będą słuchali nas jacyś nieszczęśliwcy, którzy nieświadomi tych światłych rad zamontowali sobie dobre łącze, nie są w lesie, mają z tym problem, żeby stworzyć sobie dobre łącze, to myślę, że dobrym sposobem, kiedy mamy spotkanie online, puszczenie w tle pobierania jakiegoś ciężkiego pliku, a do tego uruchomienie aplikacji systemu, na którym pracujemy na komputerze, bo nawet jeśli nie przytnie nam łącza, to jest duże prawdopodobieństwo, że rozkręci się dysk komputera, zacznie szumieć, a to będzie się wiązało z pierwszym punktem, o którym mówiliśmy i wpłynie nam też na audio. Także duże obciążenie komputera. Jeśli ktoś obrabia pliki graficzne, montuje filmy, to jest świetna rzecz, bo zobacz, prowadzisz spotkanie, więc teoretycznie ten komputer mógłby robić coś innego. To niech renderuje taki dwugodzinny film z wakacji, jak to my na plaży wbijamy parawan, bo wiadomo, na plażę bez parawanu się nie jedzie i wtedy obciążenie sprzętu też nam bardzo mocno pomoże w tym, żeby zniechęcić wszystkich w tym, co się dzieje na ekranie, bo będzie się to działo w taki sposób puzzlowaty, jak to ujęłaś w słowa.  

[Ania] To ja do tego jeszcze dołożę, bo niektórzy mogą być jeszcze przed wakacjami i mogą nie mieć tego filmu do renderowania, jak wbijają parawan na plaży, bo bez parawanu to się nie da, ale być może mają w domu dzieci, a dzieci lubią grać online, to wtedy warto je zaprosić, nawet przy najlepszym łączu do tego, żeby wtedy, kiedy my mamy dla nas ważne spotkanie, żeby właśnie zaczęły jakąś swoją grę, która będzie trwała długo i będzie, to łączę obciążać.  

 

[Maciek] Ci, którzy nie mogą, albo są nieszczęśliwi i kupili sobie światłowód od danego operatora, którego tutaj nie reklamujemy, bo tutaj nie taki nasz cel, to też jest klucz do tego, żeby to łącze skutecznie sobie ograniczyć, żeby sobie nie zadziałało. Mamy trochę technikaliów, mamy trochę rzeczy związanych ze strojem, było o świetle, że ono musi być z tyłu, źródło nieważne, byleby było mocne. Co byś jeszcze dorzuciła do tej puli niszczącej spotkania i wydarzenia online?  

[Ania] Dorzuciłabym coś, co ja co i raz uskuteczniam, mianowicie pisanie na czacie z niezwróceniem uwagi do kogo wysyła się tę wiadomość. Jestem królową wpadek, jeśli chodzi o ten rodzaj niedoskonałości. Czaty na spotkaniach online, mają tę możliwość ustawienia, że wiadomość zostaje wysłana do wszystkich, albo do konkretnej osoby. Fajnie jest do współprowadzącego wysłać wiadomość, np. “skracamy”, “dawaj do przodu, bo czas leci”, albo “powiedz coś” z przekonaniem, że zobaczy to tylko on, a tymczasem widzą to wszyscy uczestnicy spotkania, a co? Niech będzie wesoło, nie ma tajemnic! 

[Maciek] Z jednej strony doceniam Twoją szczerość, z drugiej strony frapuje mnie to, skąd taka skromność w tej szczerości, bo przecież czasami można napisać nie tylko, że “skracamy, bo czas leci”, tylko można czasami napisać wprost, że “skracamy, bo tu już wieje nudą”. Bardziej dosadnie. Możemy stopniować takie komunikaty, które na pewno zbudują zainteresowanie. To, co słychać w tle, to jest tak zwana praktyka z teorią, o której mówiliśmy. Skrzypiące krzesło, które trochę pomaga. Jeszcze trochę go dodam, bo to fajna rzecz. Można jeszcze przy okazji trącić mikrofon, to jest świetny dźwięk. Na żywo prezentujemy to, o czym mówimy, a pod tym płaszczykiem zmieniłem pozycję na wygodniejszą.  

[Ania] Dobra, a coś jeszcze, jeśli chodzi o dźwięki Maciek, takie organizacje spotkania, może coś jeszcze można by było zrąbać? Tak jakoś słabo nam idzie.  

[Maciek] Przychodzi mi do głowy, jeszcze taka rzecz, to zależy jakiej aplikacji używamy czy jesteśmy hostem, czy nie, ale zawsze moglibyśmy się wytłumaczyć tym, że nie mieliśmy dostępu i pod tym płaszczykiem, zwłaszcza przy takich spotkaniach wieloosobowych. Będę już mówił na naszym przykładzie. Ostatnio było 50-60 osób na wydarzeniu, które prowadziliśmy.  

[Ania] Było nawet i 150.  

[Maciek] Na początku, bo potem to … 

[Ania] Skutecznie żeśmy zniechęcili.  

[Maciek] Niezadbanie o to, żeby ta masa ludzka, która nam towarzyszy, która jest z nami, trudno to nawet jest nazwać spotkaniem, bo bardziej jest to wystąpienie ala konferencyjne, wykładowe, to żeby umożliwić tym osobom, które są po drugiej stronie, mieć włączone mikrofony. Przy 150 osobach, wystarczy, że 10% ma włączone mikrofon, w tych 10% jakieś 90% jest zajętych różnymi rzeczami w trakcie tego spotkania, bo już wspominaliśmy, że czas jest cenny i to gwarantuje nam, że w takim pogłosie z tła, które towarzyszy naszej merytoryce, wzmianki o tym, “czy dzisiaj jajecznica gęsta, czy rzadka”, “czy spodenki w kratkę i czy długie, czy krótkie”, ewentualnie “czemu nie wyrzuciłeś śmieci?” Wszystkie takie fajne dźwięki, które są otoczką do tego, o czym mówimy i naprawdę sprzyjają koncentracji, a jest to o tyle skuteczna metoda, ja nie mam badań, które by to potwierdzały, tylko obserwacje swojego własnego fantomu, czyli siebie, że niezależnie od tego, jak czystym głosem, z jak dobrym nagłośnieniem, z jak dobrą dykcją i dbaniem o pauzy będzie mówił prowadzący, to i tak usłyszymy z tła ten szept, kto i dlaczego nie wyrzucił śmieci i na tym się skoncentrujemy, więc albo z tego korzystajmy, nie wyłączajmy mikrofonów, albo załatwmy sobie szwagra, znajomego, czy kogoś, kto będzie takim głosem z tła i będzie wrzucał takie życiowe wstawki, i będzie skupiał uwagę uczestników.  

[Ania] Maciek, ja się absolutnie z Tobą zgadzam. Jest to zgodne z tym, o czym my często mówimy, żeby wykorzystywać pewne właściwości i możliwości działania naszego mózgu, a on jest skoncentrowany tak, że jeśli jest coś w tle i mówimy szeptem, to mamy taką tendencję, do wsłuchiwania się właśnie w to, co w tym tle wybrzmiewa. Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, że jeśli się nie zakontraktujemy z naszą podpowiedzią, z Twoją podpowiedzią przed chwilą, z naszymi uczestnikami spotkania, żeby wyłączyli mikrofony, a włączony ma tylko ten, który jest właścicielem spotkania i ludzie mają je włączone, to ludzie nie stoją przed nimi i nie mówią “Marysiu, dzisiaj załóż krótką spódniczkę, bo w długiej będzie Ci za gorąco”. Nie są przed mikrofonem, że słychać ich dobrze, tylko to jest taki ledwo słyszalny głos. Nie sposób jest tego nie słuchać.  

[Maciek] Buduje tajemnicę.  

[Ania] Wielki brat patrzy. W każdym wtedy rodzi się podglądacz i podsłuchiwacz i zdecydowanie ważniejsze jest wtedy to, co jest w tle, niż to, co jest figurą, czyli prowadzący, który coś tam opowiada. Widać go, słychać, łącze dobre – nuda! 

[Maciek] Najlepszym dowodem jest to, jakie długie życie mają filmiki, których misją przewodnią jest mistrz drugiego planu. 

[Ania] O to, to.  

[Maciek] Życie drugoplanowe, nalewanie wody tak, żeby było słychać. Zrób jeszcze raz! 

[Ania] A proszę Cię bardzo, to kawka zbożowa Proszę Państwa.  

[Maciek] Wyobrażam sobie, że gdyby coś takiego robić średnio, co pięć minut, to po 20 minutach spotkania większość osób potrzebowałoby przerwy na toaletę. Spontanicznie też można to wykorzystać. Takie taktyczne rozwiązanie z ciurkającą wodą, też będzie dobrym efektem rozpraszający, ale teraz tak improwizuję spoza scenariusza.  

[Ania] Skoro mówisz o improwizacji, to ja bym się pod tym podpięła, tylko chciałam to zostawić na koniec, więc jeszcze zapytam się Ciebie, czy coś jeszcze masz, jakąś poradę, jak schrzanić spotkanie online? Jak nie, to ja pójdę w improwizację.  

[Maciek] Myślę sobie, że jak na koniec, to wszystko zawiedzie…  

[Ania] Ludzie zostaną.  

[Maciek] Tak, wykażą się jakąś dużą odpornością, determinacją i ani strojem, ani oświetleniem, ani nagłośnienie, ani słabym łączem, ani żyjącym drugim planem nie będziemy w stanie skutecznie zniechęcić, to poszedłbym na całość i wyłączyłbym ostentacyjnie kamerę, z dowolnym komentarzem, np. że dzisiaj mam fryzurę, która nie przystoi. Bardzo lubię takie informacje.  

[Ania] Albo się nie pomalowałem.  

[Maciek] Tak, jesteśmy umówieni na spotkanie i ktoś pokazuję mi dużą gotowość na współpracę ze mną, chęć na to spotkanie mówiąc mi, “a, bo się nie przygotowałem”. Od razu mi miło, a do tego wyłączona kamera spowoduje to, że nawet najodporniejszy uczestnik, taki słuchacz z pierwszej ławki… 

[Ania] Zdeterminowany prymus.  

[Maciek] Tak, on przychodzi 5 minut przed wykładem, wychodzi 10 minut po i cały czas siedzi i tak, jak w “Indiana Jones”, ta dziewczyna siedząca w pierwszej ławce, na powiekach miała napisane “I love You” do wykładowcy, czyli do Harrisona Forda, Jones Indiany. Nawet taki wytrawny słuchacz, jak wyłączymy kamerę i nie będzie miał na czym oka zawiesić i będzie patrzył w czerń swego ekranu, ewentualnie wspartą nawet nie naszym zdjęciem, bo przecież nie dodamy naszego zdjęcia do żadnej aplikacji, tylko zadbamy o to, żeby tam była nic niemówiąca ikona ludzika. To nawet on, patrząc w tę czerń, powoli doświadczy stanu znużenia. Powieki zaczną mu opadać, mięśnie się rozluźniać. Tylko nie podążajcie za moim głosem, proszę, wysłuchajcie do końca, bo penie Ania ma jeszcze na koniec jakąś petardę.  

[Ania] Ja chciałam powiedzieć, że generalnie teraz wszyscy robią online i to nie jest nic trudnego, wystarczy po prostu zacząć. 

[Maciek] Wystarczy tylko mieć “on” i “line”.  

[Ania] Dokładnie, pełen spontan. Jakoś to będzie, ostatecznie spotkania robimy na co dzień, jesteśmy wytrawnymi spotkaczami, organizatorami spotkań. Nie wiem, jakie słowo by tutaj było dobre? Przecież niejedno żeśmy już przeżyli na mniejszej i większej scenie, więc cóż nam jakikolwiek online jest w stanie zrobić? Idziemy na żywioł, pełen spontan. Nie bójmy się, róbmy! Zawsze można udawać, że jest słabe łącze, gdyby się okazało, że już nie dajemy rady, ale przede wszystkim warto wierzyć, że jesteśmy Johnny Bravo i damy radę. W ogóle niczym bym się nie przejmowała. Robić i tyle przygotować jakieś światła, światłowody, dobre ubranie, że kamera dobrze ustawiona, daj Pan spokój!  

[Maciek] I tym optymistycznym akcentem możemy tę szyderę powoli kończyć. W zasadzie to opisaliśmy zbiór swoich wpadek w pigułce, bo jak patrzę na to, co mam w scenariuszu przed oczami, o czym mówiliśmy, to bym skłamał, gdybym powiedział, że się nie zdarzyło. Wielokrotnie była to nauka na błędach, ale już tak zupełnie serio mówiąc na koniec, to jest proste, ale to nie znaczy, że do rzeczy prostych nie warto się przygotować, bo przygotowanie w moim rozumieniu, jest wyrazem szacunku i zaangażowania w temat, który okazujemy drugiej stronie. Mieliśmy okazję mówić już o pierwszym wrażeniu, a jeżeli nie, to powiemy. To są rzeczy, które ciężko nadrobić, a stosunkowo łatwo można o nie zadbać, chyba że cel jest taki, jak tytuł naszego odcinka “Jak spieprzyć każde wystąpienie online?” 

[Ania] A jeśli chcecie go jednak poprowadzić dobrze, to śmiejcie się z nas, a sami przygotujcie się w 100%, żebyście mieli kontrolę nad wszelkimi drobiazgami, które mogą zadecydować o tym, jak merytoryczność Waszego spotkania zostanie odebrana. 

Anna Kędzierska.  

[Maciek] Maciek Cichocki.  

[Ania i Maciek] Opowiedz.to 

[Maciek] Tradycyjne zachęcamy do słuchania, obserwowania nas na Spotify, Apple podcast, walczymy z Google, mamy nadzieję, że niedługo też tam będziemy, na naszej stronie opowiedz.to/podcast, jak najbardziej tam też można komentować. Na wszystkie głosy będziemy reagowali. To możemy obiecać. Oczywiście, najchętniej na te pozytywne, więc do tych zapraszamy najbardziej.  

[Ania] I jeszcze Empik Go!  

[Maciek] Rzeczywiście, wkroczyliśmy z przytupem do salonu Empikowego. Idźcie i zróbcie ze spotkaniami online, co chcecie zrobić. Macie instrukcję w dowolną stronę. My proponujemy, żeby przez pryzmat negacji i przez przymrużone oko potraktować to, o czym mówiliśmy.  

[Ania] Bawcie się dobrze i do usłyszenia za dwa tygodnie!  

[Maciek] Do usłyszenia, dzięki bardzo!

Pokaż więcej

Jak słuchać naszego podcastu:

Możesz nas słuchać praktycznie wszędzie. Siedząc przed komputerem, jak również będąc w ruchu, za pośrednictwem Twojego telefonu. Mówiąc krótko kiedy chcesz i tak jak lubisz.

Recenzuj nasz podcast

Kiedyś w sklepach na konopnym sznurku wisiał brulion, z którego okładki wielkimi literami krzyczał tytuł książka skarg i zażaleń.
Teraz mamy recenzje. Niekoniecznie tylko ze skargami. Jeśli masz jakieś przemyślenia, wnioski albo rekomendacje dla innych słuchaczy napisz nam recenzję. Będziemy wdzięczni i zmotywowani do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *