#009 | Zobacz co mówię! Myślenie wizualne w komunikacji

6 maja 2020

Myślenie wizualne. Ostatnio powiedziano już o nim wiele. My dokładamy do tego swoje 43 minuty. Jak wspomóc się obrazem, gdy jesteś liderem lub liderką, menażerem lub menadżerką, trenerem lub trenerką, lekarzem lub lekarką, a nawet pacjentem lub pacjentką? Co by się stało, gdyby instrukcje w Ikea nie były obrazkowe?

Jak zwykle pojawią się konkretne porady i techniki. Na koniec Ania wyjaśni co to jest świński ryjek i jak on się ma do myślenia wizualnego i prezentacji.   

 Uwaga! Odcinek zawiera lokowanie marek i produktów: Podcast Setki Inspiracji, Mazanki, Klaudia TolmanExpirience Corner i Neuland ® 

Posłuchaj

Obietnice z odcinka

Podsumowanie badania “Być czy nie być wizualnym?” (klik)
Podcast SETki inspiracji odcinek 35. Ten z CV Maćka (klik)
Najlepsze (naszym zdaniem) flamastry Neuland ® – 7% zniżki na hasło Opowiedz.to (klik)

Podcast do poczytania

Oto podcast Opowiedz.to. Odcinek dziewiąty, w którym podejmiemy wyzwanie, a w zasadzie przede wszystkim Ania będzie podejmowała wyzwanie, rysowania słowami.  

[Maciek] Chcemy zmierzyć się z tematem myślenia wizualnego w zastosowaniu zarówno biznesowym, jak i edukacyjnym oraz każdym innym, a ponieważ się nie widzimy, to na tym polega to wyzwanie.  

Z tego odcinka dowiecie się, czym to jest, jak tego używać, jakie są zady i walety, jak my na tym pracujemy i jak to myślenie wizualne wpływa na poprawę komunikacji i zrozumienia.  

Będzie to z perspektywy dwóch osób. Osoby, która umie rysować i rysuje, i osoby, która nie umie rysować i rysuje. Tą osobą, która umie rysować i rysuje, jest Ania. Aniu, daj znać, że jesteś?! 

[Ania] Dzień dobry, to ja Anna Kędzierska. 

[Maciek] Gryzmografka! 

[Ania] Gryzmografka we własnej osobie. 

[Maciek] To od razu Cię zapytam, cóż oznacza to stwierdzenie? Bo to jakiś słowo twór. 

[Ania] Ja jestem znana ze słowo tworów i je bardzo lubię. Chciałam być fotografką, graficzką, ale niespecjalnie wyszło. Potrafię gryzmolić, więc jestem gryzmografką.  

[Maciek] Okej, czyli  Ania Kędzierska z Opowiedz.to, jako gryzmografka. Umie rysować i rysuje i ja, Maciek Cichocki, ten, który nie umie rysować i dlatego ciężko mnie od rysowania oderwać. Jak się ma myślenie wizualne do umienia i nieumienia rysować, to też się z tym zmierzymy, bo to też ciekawy wątek, ale wszystko po kolei. Myślę, że na sam początek dobrze jest odpowiedzieć na pytanie, co to w ogóle jest, to myślenie wizualne? Jak mamy tego zwrotu używać? Wprowadźmy poważnie brzmiącą, naukową definicję. Aniu, wzywam Cię do tego!  

[Ania] Z tą naukowością będzie ciężko, powiem bardziej intuicyjnie, tak jak to czuję i jak o tym opowiadam, a że opowiadam skutecznie i później ludzie też rozumieją, to pozwolę sobie zaryzykować tą moją intuicyjną definicję tutaj. Dla mnie myślenie wizualne, w dużym skrócie, jest myśleniem obrazami. Jest tymi wizjami, które pojawiają nam się w głowie wtedy, kiedy słyszymy różne rzeczy. Kiedy je oglądamy, kiedy doświadczamy emocji, spraw wydarzeń i od razu w naszych głowach tworzy się obrazkowa reprezentacja. Żeby nie być gołosłowną, jak słyszysz Maciek, słowo “krowa”, to co pojawia się jako taki wydźwięk w Twojej głowie? Pojawia się jakiś obraz? 

[Maciek] Tak, pojawia się obraz i co zabawne, on jest jeszcze w tej chwili podsycony. To w ogóle niesamowite, bo przed sobą na monitorze mam odpaloną aplikację Time’s-ów, na której pracujemy, i ta aplikacja ma oprawę fioletową, więc jak powiedziałaś “krowa”, a ja mam jeszcze przed oczami fioletowy pasek na ekranie, to przepraszam teraz za a lokowanie produktu, ale zobaczyłem teraz fioletową krowę, z charakterystycznym napisem na “M” na boku.  

[Ania] Dokładnie tak. 

[Maciek] Ale rzeczywiście zobaczyłem ten obraz.  

[Ania] No właśnie nie widzimy literek: K R O W A, napisanego słowa, tylko widzimy obraz, bo my w większości myślimy obrazami. Wprawdzie zdarzyło się nam, że jak podobne ćwiczenie robiliśmy na szkoleniu z myślenia wizualnego w agencji marketingowej, na słowo “krowa”, człowiekowi stanął przed oczami obraz teściowej, ale to ciągle jest obraz, więc to myślenie wizualne, jest to, ta reprezentacja wizualna w naszych myślach, tego, co słyszymy i czego doświadczamy.  

[Maciek] Dobra, to teraz muszę Cię zapytać z perspektywy tej osoby nieumiejącej rysować. Jak to się ma do umiejętności albo nie umiejętności rysowania? Wiem, że tradycyjnie wyskakuję poza zaplanowany przez nas scenariusz, ale Ty lubisz improwizować, więc myślę, że jakoś to nam pójdzie. 

[Ania] Dlatego jestem na to gotowa.  

[Maciek] To jak, to się ma, to kreowanie obrazów do umiejętności rysowania?  

[Ania] Powiedziałabym, że bardzo prosto. To tak jak myślenie i umiejętność opowiadania. To, czym Ty się Maciek zajmujesz, do przelewania tego na słowa, na wyrazy, które są zapisane na kartce. Wtedy, kiedy my jako ludzie pracujemy z różnymi tematami, słuchamy ich albo o czymś chcemy opowiedzieć, to te myśli obrazkowe pojawiają nam się w głowie, a potem jest pytanie, jak pokazać te myśli światu i można to robić dwojako. Można to robić poprzez odręczne wizualizacje, czyli rysując własnoręcznie, w sposób, od razu zaznaczmy na samym początku, schematyczny. To nie ma być rysunek rodem z ASP, tylko ma być prostym komunikatem, prostym przekazaniem tego, co my mamy w głowie. Myślenie wizualne ma ułatwiać, a nie utrudniać. To nie są kalambury, tylko jest to znalezienie dokładnie takiego obrazka, którym chcemy naszego słuchacza pokierować w tę stronę, gdzie go chcemy zabrać. Do podróży, jaką jest np. nasza opowieść, prezentacja, wystąpienie czy cokolwiek innego, co nam przychodzi do głowy.  

[Maciek] To ja Cię jeszcze pomęczę pytaniami z perspektywy osoby nieumiejącej rysować, ale myślę, że ponieważ jest to jedno z najciekawszych pytań, to z premedytacją zostawimy je na “za chwilę”, żeby zwiększyć szansę, że ktoś z nami pozostanie na dłużej. Najpierw zapytam Cię, czy to działa? W zasadzie pytanie, czy to działa, jest retoryczne, bo oboje wiemy, że to działa, więc żeby nie przedłużać, wiem, że tęsknisz za moim “nie przedłużać”, to teraz mam okazję, żeby je wypowiedzieć. Ania ostatnio wyliczyła, że każdy nasz podcast zaczyna się od mojego “to żeby nie przedłużać”, to teraz też jest.  

[Ania] To miała być tajemnica! 

[Maciek] Właśnie, więc to stwierdzenie, to nie pytanie, czy to działa, bo tak, to działa, tylko pytanie w ten sposób: dlaczego to działa? Z Twojej wiedzy, dlaczego myślenie wizualne działa? 

[Ania] Bo tak jest zbudowany nasz mózg, 60% naszej kory mózgowej jest odpowiedzialne za analizę wrażeń wizualnych. Nasze oko jest najwrażliwszym organem, najbardziej energożernym i powiedziałabym, niejednokrotnie najważniejszym w naszym funkcjonowaniu, o czym przekonują się ludzie, którzy tracą wzrok. Myślę, że jeżeli wiemy, że pewne bodźce, a w tym wypadku są to bodźce wzrokowe, czyli obrazy działają na nas potężnie, to one wywołują emocje, to one sprawiają, że my się angażujemy, to aż żal z tego nie skorzystać, zwłaszcza że ten obraz jest wykorzystywany do przekazywania komunikatów, które mają być odebrane szybko. Żyjemy w takich czasach, że pędzimy i nie mamy czasu na wczytywanie się w nie wiadomo jak długie instrukcje, polecenia, oferty. Obraz działa na nas tak, że widzę, czuję, działam, to jest krótka piłka. Znaki drogowe, informacje na lotniskach, którędy do toalety, którędy do odprawy, to wszystko jest wizualne, żeby spojrzeć i zadziałać.  

[Maciek] Zadałem Ci to pytanie, ale przewrotnie się do niego przygotowałem wcześniej, także dla tych, którzy lubią badania naukowe i cyferki, to mam parę informacji. Aniu, a Ty, ciekaw jestem czy będziesz się pod nimi podpisywała? Mazanki Polskie, tak się dziewczyny uroczo nazywają, a konkretnie chodzi o Gabrysię Borowczyk, Klaudię Tolman, Natalię, Jadźkę Mikołajek i Olę Krawczyk, które się zjednoczyły pod szyldem Mazanek Polskich, wspierają się działem badań i analiz Centrum Zarządzania Innowacjami i Transparentem Technologii Politechniki Warszawskiej, przeprowadziły takie badania na temat skuteczności myślenia wizualnego. Ten raport jest dostępny, my oczywiście skrót z niego podlinkujemy pod tym odcinkiem dla tych, którzy chcieliby się zapoznać ze wszelkimi szczegółami, natomiast dopełniając Aniu, Twoją wypowiedź, to ja sobie otwieram odpowiednią stronę i jest takie zestawienie, które odpowiada na pytanie: jakiego rodzaju treść my preferujemy? Badani do wyboru mieli tekst, powiedzmy stronę A4, napisaną ciągiem tekstu, albo obie formy prezentacji, czyli zarówno tekst, jak i rysunki, albo coś, co roboczo jest nazywane explainer video, czyli nagrany film, gdzie przekaz, jest wspierany komunikacją wizualną, czyli rysunkami. Przewaga jest zatrważająca, bo ponad 71% osób stwierdziło, że preferuje komunikat, który jest oparty właśnie na słowie, wzbogaconym o rysunek, czyli ten wspomniany explainer video. Oczywiście to, że preferują ten przekaz, nie znaczy, że zapamiętują, a jak wiadomo, w komunikacji nie o preferencje chodzi, to też zostało zbadane. Okazuje się, że tutaj przewaga może nie jest miażdżąca, ale nadal jest. Konkretnie, jest to na korzyść filmu, czyli połączonej grafiki z tekstem, ze słowami lektora, dla zrozumienia 89% vs 77% dla zrozumienia przy tym tekście czytanym. Już mniejsza różnica, ale myślę sobie, że żyjemy w czasach, kiedy jest niesamowity natłok informacji i bardzo ważne jest skupienie naszej uwagi, przykucie, ten pierwszy impuls. Statystyki YouTube pokazują, że my oglądamy do 7 sekund, potem przełączamy się, bo mamy niesamowitą dostępność nowej informacji, więc to przykucie uwagi, wydaje się, nie chcę mówić najważniejsze, bo wtedy tych, którzy są miłośnikami merytoryki, mogę urazić, ale wydaję mi się i tu mówię z własnej perspektywy, równie ważne, jak merytoryka, jest przykucie uwagi, ponad 70% osób badanych w różnym wieku, różnej płci, z różnym wykształceniem, co wynika z raportu. Tak jak mówiłem będzie to podlinkowane, ewidentnie mówi, że wolą przekaz wzbogacony o wizualizację, nadążającą za lektorem, tekstem, czyli idącą w parze z przekazem merytorycznym. To tak z naukowego punktu widzenia, tak wynika z badań, dopełniając to, co mówisz Aniu. Podpisujesz się pod tym?  

[Ania] Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami i już się tłumaczę dlaczego. Po pierwsze dlatego, że doskonale czuje to, co jest w tym raporcie. Mnie to szalenie przekonuje i to jestem jak najbardziej ja. Tym bardziej że miałam przyjemność i zaszczyt być badaną w tym raporcie, więc tam swój paluch i swoje przekonanie do myślenia wizualnego dołożyłam. Druga rzecz jest taka i to jest ta druga kończyna, że my, przygotowujemy w Opowiedz.to oprawy szkoleń, czyli np. rysowane prezentacje, które są wyświetlane przez ośmiogodzinny warsztat i mamy później informację zwrotną, że to przykuwanie uwagi, o której Maciek powiedziałeś, twierdząc, że może nie jest najważniejsza, ja bym powiedziała, że jest właśnie najważniejsze. To przykucie uwagi, ten rysujący się na żywo obraz, sprawia, że człowiek jest otwarty na merytorykę. Dla mnie, to myślenie wizualne i ten obraz, jest kluczem, wytrychem, otwarciem drzwi, które powoduje, że później z tą merytoryką można wejść na gładko i niejednokrotnie, też jest to trudna merytoryka. Trudna do przyjęcia, która wymaga dużego zaangażowania, przygotowania, albo podjęcia do działania na przyszłość. To jest druga kończyna, trzecia jest taka, że znaleźliśmy gdzieś, ja ciągle nie mogę teraz dotrzeć do źródła, ale podzielę się tą informacją, bo ona zbiła mnie wtedy z nóg, że obraz rysujący się na żywo, wzmaga koncentrację nawet do 700 razy. Powiedziałabym, że to jest magiczna moc. Po czwarte bardzo lubię… 

[Maciek] Ja też nie dotarłem do tych badań, ale myślę, że to można bardzo szybko i prosto wytłumaczyć. Ja mam nieodparte wrażenie, że ta koncentracja wzrasta dlatego, że każdy czeka, kiedy w końcu rysujący się pomyli. 

[Ania] A to jest bardzo prawdopodobne, zwłaszcza w naszych szerokościach geograficznych. 

[Maciek] A nic tak nie cieszy, jak nieszczęście bliźniego, w związku z tym, to jest potężna siła napędowa. 

[Ania] Ależ naturalnie! 

[Maciek] Oczywiście mówię to żartem, natomiast rzeczywiście, jak patrzę po sobie, ta rysująca ręka powoduje u mnie takie zastanawianie, co będzie dalej, albo i to łączę bardzo mocno ze Storytellingiem, w momencie, kiedy ja już wiem, co na tym rysunku powstaje, to staję się dumny, że ja to bardzo szybko rozszyfrowałem. To jest satysfakcja z rozwiązanego kalamburu, a jeżeli ja mam satysfakcję, to ja wchodzę w tę grę. Jestem dużo bardziej skoncentrowany, a co za tym idzie, jest dużo większa szansa na to, że zapamiętam co się w tym przekazie działo. To tak jak ja sobie na ten chłopski rozum tłumaczę te 700%, nie wiem, czy mityczne, czy prawdziwe. 

[Ania] I zobacz Maciek, że nie sposób dyskutować z tym, co opowiadasz, że jak zobaczysz obraz i zgadniesz, to jesteś zadowolony i patrzysz dalej, bo drodzy nasi słuchacze, jak oglądacie sobie zdjęcia z wakacji, zobaczcie, co się dzieje? Wystarczy rzut oka na fotkę, na której jest jakiś tam rynek, palma i tłum ludzi i błyskawicznie w głowie odpalają się wspomnienia związane z temperaturą, jaka wówczas była, z wietrzykiem, który omiatał naszą twarz, z lodami, które smakowały wyjątkowo  na tym ryneczku, w lokalnej lodziarni żeśmy jedli, a być może coś innego tam się wydarzyło. Obraz powoduje, że odpalają nam się wspomnienia multisensoryczne, czyli związane z odebraniem danej sytuacji wielo bodźcowo, więc dlatego dużo łatwiej  jest nam zapamiętać, dzięki obrazowi, a potem sobie przypomnieć. To są te dwa aspekty, które wiążą się z tym, że my jesteśmy w stanie się np. czegoś nauczyć. Zapamiętać, a potem sobie przypomnieć. Obraz pomaga!  

[Maciek] Zanim przejdę do następnego pytania, to chcę Ci Aniu, bardzo podziękować, ponieważ parę minut temu na antenie, co jest nagrane, użyłaś zwrotu, że nie sposób dyskutować z tym, co ja mówię i tego się trzymajmy! 

[Ania] Będziesz to sobie odtwarzał? 

[Maciek] Tak, mam to nagrane i będę się do tego odwoływał. Teraz wracając do myślenia wizualnego, mam do Ciebie prośbę, o konkretne przykłady i pozwól, że doprecyzuje, z trzech kategorii. Słuchając Ciebie wcześniej, przewinęły się tematy okołobiznesowe, przewinęły się tematy bliskie nam szkoleniowo-prezentacyjne i cały czas mówimy o tym, że to myślenie wizualne ma swoje miejsce w naszym życiu otaczającym nas na co dzień. Poproszę Cię o parę przykładów zastosowania skutecznego myślenia wizualnego w biznesie, w szkoleniach, prezentacjach i w życiu codziennym. Co Ci przychodzi do głowy? 

[Ania] Biznes to takie miejsce, gdzie trzeba coś pokazać, opowiedzieć, sprzedać, zaprezentować. Pójdźmy w stronę wystąpień publicznych, prezentacji, podsumowań, raportów, albo spotkań sprzedażowych z klientami i to jest wszędzie to miejsce, gdzie  jak najbardziej myślenie wizualne, a w zasadzie wynikająca z niego komunikacja wizualna, znajduje fantastyczne zastosowanie, bo możemy naszym klientom albo współpracownikom opowiadać długo słowem, przedstawiając im tabelki oraz listę tego, co nas wyróżnia, czyni naszą ofertę wyjątkową, ale możemy też to pokazać obrazem i znowu idę tutaj w stronę, że to może być rysunek odręczny, ale to może też być zdjęcie, które stanowi tło do naszej opowieści. To, co bym jeszcze chciała, żebyście drodzy słuchacze zapamiętali z naszego dzisiejszego spotkania, że obraz i rysunek nie funkcjonuje w oderwaniu od słowa. On jest uzupełnieniem, on jest pewnym pod pompowaniem tego, co my chcemy naszym komunikatem osiągnąć. Wszędzie tam, gdzie chcemy pokazać nasze myśli, naszą ofertę, naszą wyjątkowość, zaprezentować siebie jako specjalistów, kiedy chcemy ludzi do czegoś przekonać albo skłonić do refleksji, w każdym przekazie biznesowym, bez względu na to, czy jest to forma pt. mała salka i wykorzystujemy Flipchart, gdzie  rysujemy odręcznie albo mamy wcześniej przygotowane obrazki, czy jest to wielka sala, gdzie mamy trzy tysiące słuchaczy i mamy za sobą prezentację, do której snujemy opowieść. To opowiadanie obrazem jest fantastycznym uzupełnieniem. Ja pamiętam, jak byłam na pierwszym szkoleniu Klaudii Tolman, matki,  założycielki ruchu Myślicieli Wizualnych w Polsce. Klaudia powiedziała, że słowo i obraz są najlepszym połączeniem, najlepszym małżeństwem i ja to dokładnie czuję. Widzimy to też w naszej pracy, że to działa. W biznesie wszędzie tam, gdzie to jest dla nas ważne. Prezentacje, wystąpienia, oferty, filmy, czy… 

[Maciek] Spotkania projektowe… 

[Ania] Dokładnie tak. Tam, gdzie chcemy ludziom wyjaśnić i np. pokazać, że nasze jest większe od ich, albo od konkurencji, to wystarczy narysować dwie kropki, mniejszą i większą i powiedzieć: “Słuchajcie, to jesteśmy my, a to jest nasza konkurencja. Decyzja należy do Was” i to już robi zupełnie inne wrażenie, niż wtedy, gdy tych dwóch kropek, mniejszej i większej, żeśmy nie narysowali.  

[Maciek] Dobra, czyli biznes, spotkania, prezentacje. Zakładam, że spotkania z klientem też, grupy projektowe, wszystko, co wspiera komunikacje… Szkolenia? 

[Ania] I nawet Maciek… Wiesz co? Jeszcze jedną rzecz dodam do biznesu, bo tak mi przyszedł Twój przykład do głowy. Można rysunek i myślenie wizualne wykorzystać również w przygotowywaniu CV. Ty zrobiłeś taką piękną rzecz, wtedy kiedy byłeś na spotkaniu rekrutacyjnym do stacji radiowej, w której zresztą miałeś przygodę, krótką, niewynikającą z Twoich talentów… 

[Maciek] Ona do tej pory daje mi do myślenia, bo ja rzeczywiście zrealizowałem swoje marzenie i dostałem się do stacji radiowej. Po moim debiutanckim wejściu na antenę stacja radiowa się rozwiązała.  

[Ania] Ale to nie przez Ciebie. Ja czytałam o tym w internecie. 

[Maciek] Różne myśli przychodzą mi do głowy. 

[Ania] Nie, nie, ja Cię rozgrzeszam. Zdejmuję z Ciebie to brzemię.  

[Maciek] Tak, ja o tym CV miałem okazję opowiadać w naszym zaprzyjaźnionym podcaście “Setki inspiracji”. Rozmawiałem z Adrianem Waleriańczykiem, bo to CV było dla mnie po pierwsze, takie bardzo… Nie wiem jakiego słowa użyć, żeby nie zabrzmiało zbyt patetycznie, powiedzmy odkrywcze. Pozwalało mi spojrzeć na moją drogę życiową z innej perspektywy, ale rzeczywiście całość zaczęła się od rysunku. Od prostej linii, na której narysowałem tabliczki, które stały się kamieniami milowymi mojej przeszłości. To CV zresztą jest podlinkowane na moim profilu Linkedin-owym, bo jestem z nim emocjonalnie związany. Ten rysunek je wyróżnia. Po wielu rozmowach z rekruterami wiem też, że nie wszyscy przepadają za wyjątkowymi CV. Zależy mi też, żeby podkreślić, że ja miałem ten luksus, pisząc, rysując to CV, że ja nie szukałem pracy, tylko chciałem zrealizować swoje marzenie i przy okazji mieć dodatkowe zajęcie, więc rozumiem, że ciężar gatunkowy, który na mnie spoczywał, był zupełnie inny, jednocześnie pobawiłem się tym rysunkiem i był on dla mnie potem fajnym wstępem do rozmowy, w tej radiostacji. Z tej perspektywy mogę powiedzieć, że zadziałał, bo był punktem zahaczenia, w który brnęliśmy dalej.  

[Ania] Myślę sobie, że to, co jest też w myśleniu wizualnym istotne, to że my niejednokrotnie tworzymy wizualne metafory dla tego, o czym opowiadamy. CV to jest pewna droga, którą przechodzisz jako człowiek, od momentu, kiedy kończysz ostatnią szkołę, do chwili kiedy spotykamy się tu i teraz. To jest droga i to właśnie zrobiłeś. Pokazałeś tę swoją drogę i te kamienie milowe na tym są. Korzystanie z tej metafory, też jest fajnym pomysłem, zwłaszcza i tu jest też odpowiedź na Twoje drugie pytanie, czyli jak wykorzystać myślenie wizualne w szkoleniach, bo jako trenerzy, szkoleniowcy, niejednokrotnie stajemy przed takim wyzwaniem, żeby zaprosić ludzi do czegoś, na co nie mają zupełnie ochoty. Firma wysyła pracowników, żeby się czegoś nauczyli, zaczęli coś robić inaczej, a to od razu oznacza, że będzie im trudniej, ciężej, niewygodnie. Trener na sali ma pokazać, że to jest przyjazne, korzystne i że to się opłaca. Rysunek zmiękcza to od samego początku. Od momentu, kiedy nawiązujemy relację z grupą i np. tworzymy kontrakt, gdzie ikonami przedstawiamy to, na co się umawiamy. Ja nawet zaobserwowałam pewną prawidłowość, że wtedy, kiedy spisujemy kontrakt literalnie, słowami: wyłączamy telefony, przerwy robimy co półtorej godziny, to tak po trzeciej normie proponowanej przez grupę, ludzie nie mają już na to ochoty. Już w to nie wchodzą, to jest nudne, jest to już obciążające, więc przejdźmy do merytoryki, a wtedy, kiedy zaprzęgamy do tego myślenie wizualne i szukamy ikon, które zaprezentują nam te normy, na które się umawiamy, to w ludziach rodzi się taki pomysł: “A ciekawe, jak narysuje punktualność? To proszę bardzo, umówmy się na punktualność, a trener niech rysuje, a ciekawe jak przerwę na kawę, albo że lunch ma być o 13:30, albo obiad?” To w zależności w jakiej organizacji pracujemy. Po pierwsze, to jest takie przełamanie lodów, ocieplenie i zbudowanie relacji, bo często ludzie mówią, że ten odręczny rysunek daje poczucie, że oto coś dla nich się dzieje, że to zaangażowanie, jest “z brzucha”, że nie przychodzi tylko i wyłącznie wyuczony profesjonalista, tylko człowiek, który daje, coś prawdziwego, coś takiego czasami ludzie mówią, bezbronnego jak dziecko. W momencie, kiedy stajesz przed grupą i wyjmujesz to na dzień dobry, to mam takie przekonanie, że tą grupę jesteśmy w stanie zjednać. To tak z perspektywy budowania relacji tych emocji, które się dzieją. Perspektywa merytoryczna to jest wykorzystanie rysunków do tego, żeby ludziom było łatwiej zrozumieć, żeby oni mogli dotknąć tego punktu, na który właśnie Tobie, albo Twojemu zleceniodawcy zależy i to podkreślasz obrazem. Dodatkowo mamy tę fantastyczną możliwość, żeby później ich zaprosić do oglądania “albumu”, w którym są rysunki powiązane z merytorycznymi treściami, jakie były omawiane na szkoleniu, czy na warsztacie. Efekt jest taki, że oni chętniej do tego sięgają, a widząc obraz, reagują dokładnie tak samo, jak my oglądając zdjęcia z wakacji. Obraz, wspomnienie wielozmysłowe, włącznie z cytatami, które odpalają się w głowie, kto, co w danym momencie zrobił, jaka była moja reakcja emocjonalna na tę treść. To też ułatwia zrozumienie, zapamiętanie i przypominanie.  

[Maciek] Dobra, to dopytam jeszcze, bo rodzi mi się takie pytanie, ono może będzie podszyte z jednej strony moim doświadczeniem, z drugiej strony stereotypami. Jak mówisz: “wsparcie najważniejszego przekazu na szkoleniu tą wizualizacją, tym rysunkiem, żeby on zapadł w pamięć, żeby został”, to myślę sobie, dobra, są osoby miękkie, które lubią rysunek, takie dusze artystyczne, kolorowo ubrane, to można na sali rozpoznać. Niektórzy sami szkicują. Stoję na środku sali, jako ten trener widzę, a czasami jest tak, że wchodzę do środowiska, nie chcę ich tutaj skrajnie w przykład mundurowych, nie urażając w żaden sposób, a wręcz szanując, ale chodzi mi o taki, może nawet krzywdzący stereotyp inżynierów, zaklapkowanych w kuboty informatyków, też ich przepraszam, to tylko żartobliwy stereotyp. Takie sztywne, z procedowane środowisko i co Ty do nich tak z rysunkami, to ma szanse zadziałać? Bo dla mnie, to są światy, które są na dwóch przeciwnych biegunach. 

[Ania] Oczywiście, że z rysunkami i mam dwa przykłady. Jeden rysunkowy i jeden obrazkowy. Pierwszy obrazkowy, zdjęciowy odpalił mi się wtedy, kiedy zacząłeś mówić o mundurowych. Miałam wielką frajdę szkolenia rzeczników Ministerstwa Obrony Narodowej, którzy, umówmy się, z reguły nie komunikują przyjemnych informacji, raczej takie krytyczne, kryzysowe, związane ze złymi wydarzeniami, których doświadczyli polscy żołnierze w różnych miejscach i bazach. Rozmawialiśmy z nimi na tym szkoleniu o budowaniu relacji z mediami i to, na co chcieliśmy ich bardzo uczulić, że wszystko to, co powiesz, może i będzie użyte przeciwko Tobie, bo media potrzebują emocji i tym się karmią. Jak zaczynaliśmy mówić o tym, to na slajdzie pojawił się obraz, zdjęcie lwa leżącego w trawie Sawanny, zżerającego resztki gazeli. Takiego z kośćmi, które są już obdarte z mięsa, tam już niewiele zostało i ten lew, jest cały pyszny. 

[Maciek] Pozwól, że wejdę Ci w słowo, żeby pokazać, jak działa obraz. Jak powiedziałaś mi o zdjęciu lwa, pożerającego resztki gazeli w trawach Sawanny, to wiesz jaki głos usłyszałem w głowie? 

[Ania] Krystyny Czubówny?! 

[Maciek] Ale oczywiście, że tak! Bo przecież nie ma filmów przyrodniczych bez Pani Krystyny i zresztą cudownego jej głosu, więc ten obraz naprawdę wywołuje, użyłaś takiego zwrotu, multisensoryczny przekaz. Dla mnie jest to dokładnie to. Wracając do tych rzeczników i tej gazeli, a w zasadzie lwa, bo z gazeli, to już stopniowo niewiele zostaje. 

[Ania] Tak i tam padło takie hasło: “współczesne media”. Tak był podpisany ten rysunek i oni powiedzieli: “dobra już czaimy, o co chodzi”. Później mogliśmy pracować już nad technikami, bo oni już zostali otwarci na inne myślenie budowaniu relacji z mediami, że to nie jest gonienie zajączka. To nie jest ta liga w karty. 

[Maciek] To jest bardzo bliskie temu, za co ja sobie bardzo cenię Storytelling, że to nie jest komunikat nakazowo-perswazyjny, tylko to jest pokazanie czegoś, w tym przypadku, tak rozumiem to zdjęcie lwa i gazeli, albo z mojego świata, tak rozumiem jakąś dobrą historię, która pokazuję inną perspektywę i daje Ci wyciągnąć wniosek. 

[Ania] Dokładnie.  

[Maciek] Bo jeżeli, ten rzecznik, tak zakładam, wyciąga wniosek, że “kurczę rzucą się na mnie jak hieny”, to moim zdaniem będzie miał większą motywację do tego, żeby wypracować sobie metody, żeby nie być najsłabszą gazelą w stadzie, tylko tą gazelą, która mówiąc kolokwialnie, spierniczy przed tym lwem. To powoduje, że on chce się uczyć i chłonąć nowe techniki. 

[Ania] Absolutnie tak, dokładnie, to jest właśnie to, otwarcie głowy. To zbudowanie gotowości, ale też to, co powiedziałeś Maciek, zbudowanie tej wewnętrznej motywacji, własnego przekonania, że to, co się wydarzy za chwilę, ma sens i jest mi to potrzebne, więc to znacząco ułatwia później pracę trenerską, ale też człowiekowi, przyswajanie tego wszystkiego merytorycznego, co się ma w trakcie szkolenia, czy warsztatu wydarzyć. Drugi przykład, rysunkowy, że tak powiem, moje wizualne rozdziewiczenie na sali szkoleniowej. To był taki moment, kiedy zostałam poproszona, o przeprowadzenie szkolenia z psychologii negocjacji. Z czegoś, co jest mi bardzo bliskie, bo ja z pierwotnego wykształcenia jestem psychologiem. Na sali miałam Panów inżynierów, doktorów, profesorów, negocjatorów, którzy zajmują się bardzo technicznymi kwestiami. Już nie chcę tutaj zdradzać konkretnie branży. Pomyślałam sobie, że jeżeli mam mówić o takich miękkich rzeczach do ludzi, którzy są, w moim przekonaniu i wyobrażeniu, ale też jak się przygotowywałam, w badaniu potrzeb otrzymałam informację, że są to ludzie konkret. Tam jest na baczność, tam jest krótka piłka, nie ma tam miejsca na pitu-pitu, tam jest wygrał, nie wygrał- pozamiatane. Ja ich miałam zaprosić do tego, że oni czują, że czuje to druga strona, że to jest miękkie, że zbudowanie relacji jest istotne, że wyczucie, sczytanie z twarzy tej emocji, która jest po drugiej stronie, może pomóc w odczytaniu potrzeb, w zdiagnozowaniu ich i doprowadzeniu tej negocjacji do takiego końca, który będzie dobry dla obydwu stron. Pomyślałam sobie, że mówiąc o tych emocjach, narysuję im to. Jak pomyślałam, tak zrobiłam i to był jeden z najbardziej stresujących moich trenerskich momentów. Rysowałam, opowiadałam, oczywiście, jak zaczynam rysować, to cały świat przestaje istnieć, to czasami bywa pułapką. Jak skończyłam, odwróciłam się, żeby zobaczyć, jaka jest reakcja i jej nie było. To znaczy była, bo to taka cisza, taka co trwa lata świetlne i masz wrażenie, że jest czarna i coraz bardziej Cię osacza, dusi. Pomyślałam sobie, że Kędzierska dałaś czadu, to jest Twoje ostatnie zlecenie dla tej firmy. Wydawało mi się, że to trwa strasznie długo, aż w którymś momencie zauważyłam, że jeden z Panów, taki w nienagannie skrojonym garniturze, z bardzo poważną twarzą, wielkim doświadczeniem i takim CV, którego na pewno by nie narysował, zaczął kiwać głową. Najpierw powoli, jakby nieśmiało, nawet uśmiech się pojawił, to myślę, jest życie, nie zabiłam ich swoim przekazem, to już jest jakiś plus. On powiedział: “Tak, teraz ja to widzę, a jak to widzę, to ja to rozumiem, a jak rozumiem, to ja to mogę zacząć stosować, to co będzie dalej?” Do niego przyłączyli się pozostali uczestnicy, którzy gdybyś zapytał ich na początku tego szkolenia, czy obrazkami są w stanie dać się przekonać do tego, że emocje są ważne, to by powiedzieli: “Gdybyśmy byli Paniami pracującymi w przedszkolu, to pewnie tak, a w związku z tym, że jesteśmy  doktory, inżyniery, to niespecjalnie mamy ochotę na ten temat rozmawiać”, a to zadziałało. To znowu otworzyło głowy, serca- zadziałało! 

[Maciek] Nie mam kontrargumentu. Wygrałaś! Mimo że to ze mną nie należy dyskutować, co mamy uwiecznione na tej taśmie, to tutaj rzeczywiście chylę czoła i przekonuje mnie to, że czasami te ograniczenia dla kogo mogę pójść z rysunkiem, są w mojej głowie i niekoniecznie z mojej głowy powinienem je wkładać do głowy moich odbiorców, bo każdy z nas, jak był dzieckiem, rysował. 

[Ania] Dokładnie.  

[Maciek] Więc coś z tym mamy, coś z tego w nas pozostaje.  

[Ania] Lubimy też oglądać filmy. Ja też tylko Maciek dołączę, że jako dzieci lubiliśmy rysować. Teraz możemy nie lubić rysować, ale możemy lubić oglądać filmy. Lubimy robić zdjęcia, teraz mamy coraz więcej takich możliwości. Lubimy też instrukcje i tutaj przechodząc do Twojego trzeciego pytania, wiem, że chciałeś mi je zadać i zrobić takie podsumowanie, ale ja Ci się tutaj wepchnę i powiem tak, że, jak pomyślimy sobie o jednym z najbardziej znanych sklepów meblowych w Polsce i na świecie też. Tam wszystkie instrukcje są rysunkowe, żeby nam było łatwiej. 

[Maciek] To teraz poczekaj, bo teraz ja mam potrzebę wejść Ci w słowo. Zobacz, jak bardzo ludzie tych rysunków pragną. Po około sześciu tygodniach izolacji i wreszcie otworzeniu tego największego sklepu meblowego, w którym są rysunkowe instrukcje, w Katowicach, ustawiła się do tego sklepu gigantyczna kolejka. Ludzie przez sześć tygodni byli bez rysunkowych instrukcji, zobacz, jak im tego rysunku brakowało i po te rysunki, w tych maseczkach, nie dbając o dystans społeczny, stanęli w kolejce, żeby móc zgodnie z rysunkami, zacząć meblować sobie domek. To jest potęga, jak my pragniemy rysunków, jak one nam są potrzebne. Mamy tu namacalny dowód z dnia wczorajszego. 

[Ania] Ja mam pewne obawy, że to chodziło o te hot-dogi po złotówce, tym niemniej na potrzeby naszego podcastu i tego odcinka, możemy się jak najbardziej umówić, że to chodziło o te rysunkowe instrukcje. 

[Maciek] Tym bardziej że umówiliśmy się, że nie dyskutujemy z tym, co ja mówię, pamiętasz? 

[Ania] Tak! Podtrzymuję to. Ja tak szybko zdania nie zmieniam, jednocześnie, jeżeli ktoś z Was ma wątpliwości, czy rysunkowa instrukcja jest pomocna, to zachęcam, żeby wziąć sobie taką rozpiskę, jak zamontować szafkę, z rysunkową oczywiście, z rozpiską jak uruchomić pralkę i tam jeszcze jest to w ośmiu językach, albo nawet dwunastu. Sterta papieru i ma grubość półtora centymetra. Znajdź człowieku teraz, co tam po kolei należy zrobić, a na rysunku, to jest proste, rzucasz okiem i wiesz. Tu taka dziurka, tu taka, tu naciskasz, tu przyciskasz i działa. Masz szafkę albo uruchomioną pralkę.  

[Maciek] To jest swoją drogą fajne ćwiczenie. Wziąć instrukcję rysunkową sklepu meblowego, którego nazwy teraz nie wymieniałem, bo wiadomo, że chodzi o Ikeę i zadać sobie trud, żeby tę instrukcję rysunkową napisać słowami. Weź wkręt o długości 16 mm F4 i znajdź otwór w południowo-wschodnim krańcu płyty laminowanej, z południowo-zachodniego krańca. Da się, ale bez kompasu szafki nie złożysz.  

[Ania] I wtedy, to dopiero byłoby skomplikowane, prawda? Wtedy by było narzekanie.  

[Maciek] Czyli jednak rysunek? 

[Ania] Rysunek, dokładnie, ale też, bo to jest taka branża techniczna i mogłoby się wydawać, że rysunek techniczny, oczywiście jest pomocny. Ja się spotkałam, co mnie bardzo ucieszyło, bo też myślę sobie, że to jest efekt naszej pracy, z tym że lekarz rysował. Mnie Pani doktor, okulistka narysowała, jak mam zakraplać krople do oczu. Narysowała mi schematyczną gałkę oczną, a w zasadzie to oko z tym kącikiem, z tym kanalikiem łzowym. Pokazała mi gdzie mam przycisnąć, gdzie w którym momencie mam wycisnąć tę kropelkę, i ile. Narysowała mi ilość tych kropelek, ile ma się ich pojawić i okazało się, że to jest łatwiejsze. Gdybym dostała tylko informację, że ucisnąć wewnętrzne, a jeszcze lekarze mają tendencję, żeby się posługują takim językiem, który tylko oni rozumieją i mogą sobie pogadać ze sobą, co tam, gdzie uciskać, to pewnie bym nie zrozumiała, jak te krople należy sobie podawać. Dzięki rysunkowi, który w dodatku dostałam do domu na kartce, mogłam sobie przykleić, więc te krople zażywałam i to działało. Dlaczego mówię, że być może my przyłożyliśmy do tego palec? Bo my zrealizowaliśmy kilka projektów, w których właśnie rysunkami zachęcaliśmy lekarzy do tego, żeby rysunkowo pewne rzeczy tłumaczyli, to byli okuliści, ale też pulmonolodzy i Ty Maciek, z tego, co pamiętam, odkryłeś coś dla siebie, jeżeli chodzi o inhalator? 

[Maciek] Tak, ja jestem niestety wieloletnim astmatykiem i dopiero kiedy rysowaliśmy, jak poprawnie używać inhalatora, dowiedziałem się o paru rzeczach, których wcześniej żaden lekarz mi nie wytłumaczył. To tak na marginesie, ale rzeczywiście ten rysunek był przyczynkiem do tego, żebym zaczął go używać poprawnie.  

Aniu, mamy przykłady i mamy wiszące w powietrzu poważniejsze, egzystencjalne pytanie, więc teraz już odchodzę od tych miłych pogawędek, wracając do konkretu. Czy każdy może? I chodzi mi tutaj o rysowanie, żeby nie było tutaj dwuznaczności i wątpliwości. Czy każdy może rysować, jak to jest?  

[Ania] Może. Każdy może i zachęcam, żeby każdy spróbował. Nie dla każdego z nas będzie to podstawowe narzędzie komunikacji, tym nie mniej mam takie przekonanie, że warto, jest mieć je w swojej skrzynce narzędziowej. Każdy może dlatego, że jeżeli idziemy sobie taką sekwencją, że myślenie wizualne, czyli obrazy, które pojawiają się w mojej głowie, wtedy kiedy opowiadam, albo myślę o jakiś konkretnych rzeczach, które chcę później światu głosić, to z tego wprost, drugi krok w tej sekwencji, to jest obraz, który chcę ludziom pokazać, żeby oni poczuli i zrozumieli to, co w mojej głowie siedzi. Ten obraz to może być odręczny rysunek, to już powiedzieliśmy i tutaj wystarczy nauczyć się sześciu prostych znaków, które nazywane są alfabetem wizualnym. Jeżeli Państwo teraz, drodzy słuchacze, jesteście w stanie narysować kropkę, taką zwykłą kropkę, kreskę, kółko, kwadrat, trójkąt i chmurkę, to znaczy, że jesteście w stanie nauczyć się komunikować wizualnie, używając odręcznych wizualizacji. Potem z tych pojedynczych literek składamy wyrazy, czyli obrazy. Potem z tych obrazów całe zdania, czyli obrazkowe opowieści, które są uzupełnieniem słów, które wypowiadamy w różnych sytuacjach i to płynie, więc nauczyć się rysować w sposób schematyczny, taki który wspomaga komunikację, może się każdy. Nie wiem, czy to jest dobrze zbudowane zdanie, bo chciałam powiedzieć, że każdy może się nauczyć rysować w sposób schematyczny, tak żeby wspomagać komunikację. To jest to zdanie, a jeżeli czujemy, że nam palce do markera jednak nie pasują albo że ten marker nas gryzie, brudzi i jest takie wewnętrzne “fuj”, to mamy zdjęcia, które możemy zrobić sami, albo takie, które możemy sobie zakupić na stokach, żeby one podkreśliły i uwydatniły tę najważniejszą rzecz, którą chcemy przekazać, albo żeby otworzyły w ludziach głowy, żeby poruszyły ich serca i zaprosili je do tego, żeby odbyli dalszą podróż z nami w stronę realizacji ich, albo naszych celów. 

[Maciek] Aniu, to mam jeszcze prośbę, w tym obszarze, czy każdy może, o jakąś konkretną poradę, co wziąć pod uwagę, żeby robić to dobrze. Ja mam na myśli bardzo konkretną poradę, więc żeby Cię na nią w sposób niewychwytywany dla nikogo innego naprowadzić, to powiedz proszę, o co chodzi ze świńskim ryjkiem?  

[Ania] Tu wracamy znowu do sklepu Ikea, tym razem do fabryki w Zbąszynku, gdzie miałam przyjemność prowadzić szkolenie, dla też powiedziałabym bardzo miękkiej klienteli  mild management, HP. Panie z HRu były miękkie na sali, ale cała reszta była taka, na zasadzie: “Co Ty tam wiesz. Rysowanie i nasza praca, to w ogóle jest jakaś bzdura”. Jedna z Pań od samego początku usilnie i skutecznie przekonywała mnie, że nie potrafi rysować i tym koronnym dowodem na jej nieumiejętność, było to, że jak dzień wcześniej rysowała swojej córce świnkę, to jej córka nie była absolutnie w stanie zgadnąć, że to jest świnka. Poprosiłam od razu Jolę, żeby pokazała nam, jak ta świnka wyglądała. Miała ona ładne, świńskie ciałko, świńskie małe uszka, miała świńskie oczka, nawet miała raciczki i kręcony ogonek i wydawać by się mogło, że już nie ma wątpliwości, że to jest świnka, ale wtedy niestety pojawił się nos, który za cholerę nie przypominał świnki, może morską, ale najbardziej z tego wszystkiego kota. Świński ryjek wziął się stąd, że żeby zobaczyć, że coś jest świnką, wystarczy znaleźć to, co tę świnkę charakteryzuje. W przypadku świnki to nie są raciczki, ani kręcony ogonek, tylko to jest ten świński ryjek, czyli to kółeczko z dwoma kropkami. Czasami bywa mylone z kontaktem, ale jak dodamy świńskie, tłuste ciałko, jeszcze uszka i ogonek, to już nie ma wątpliwości. Wykorzystując myślenie wizualne, komunikację wizualną, do podkreślenia tego, o czym ludziom opowiadamy, co chcemy, żeby zobaczyli w naszym rysunku, szukamy w terminie, w temacie w merytoryce, o której opowiadamy obrazem, tego świńskiego ryjka, czyli czegoś wyjątkowego, co sprawi, że nie będzie wątpliwości, jak człowiek to coś zobaczy, to dokładnie zrozumie, co my byśmy chcieli. Inny przykład telefon komórkowy, który jest rysowany jako prostokąt. Jeżeli ma okrągły przycisk włączający, to jest to Maćku, co? 

[Maciek] Z okrągłym przyciskiem włączającym? To starszy model iPhone’a. 

[Ania] Dokładnie, a jeżeli z takim podłużnym, jajowatym, eliptycznym, to będzie to jakikolwiek inny model. 

[Maciek] Coś pewnie z systemem androida, bo tak najczęściej mają.  

[Ania] Tak i to jest ten świński ryjek. Każdy z nas, każda z rzeczy, o której opowiadamy, każda firma, ma swój świński ryjek. Naszym celem, jeżeli chcemy o niej opowiedzieć w sposób skuteczny, jest znalezienie go, a potem narysowanie, albo zrobienie takiego zdjęcia, które przedstawi. Możliwości jest dużo.  

[Maciek] Zamyśliłem się, bo szukam świńskich ryjków. Rzeczy, jakie mnie otaczają, ale to sobie będę robił już po nagraniu. Podsumowując, ale też dając jedną rzecz na koniec, bo myślę sobie, że jak mówimy już o wizualizacjach o rysowaniu, to gdzieś z tyłu głowy pojawia się pytanie, jak to robić? Takie kwestie techniczne. Czas nam leci nieubłaganie, moglibyśmy długo i namiętnie, ale tak, żeby podać na koniec kilka konkretów technicznych ze swojego doświadczenia, bo Ty, jako gryzmografka robisz to na co dzień, czy się sprawdza? 

[Ania] To nie przedłużając, odręczne rysunki dla mnie mają ogromną moc, bo można je przygotować szybko, a później szybko zeskanować używając aplikacji do skanowania, które mamy w telefonie, które przez wiele lat używaliśmy. Camskaner’a, ale wiem Maciek, że są bliźniacze. 

[Maciek] Ja eksperymentowałem z różnymi, zwłaszcza od momentu, kiedy Camscanner stał się aplikacją płatną. Można go używać bezpłatnie, ale wtedy dorzuca swój znak wodny. Ma te zalety, że integruje się z wieloma środowiskami, z którymi chcemy współpracować, ale oczywiście tych skanerów telefonicznych można znaleźć bez liku. Z naszej perspektywy Camscanner jest na przodzie, tak subiektywnie rzecz ujmując. 

[Ania] On wyciąga białe do białego, likwiduje cienie i daje nam rysunek, który jakościowo, można powiedzieć,  niewiele odbiega od rysunków wykonywanych na tabletach graficznych. Oczywiście nieodłączny Flipchart, przy którym stajemy i możemy mieć albo czystą kartkę, na której rysujemy, jeżeli czujemy się sprawnie w takim rysowaniu “live”. Możemy mieć wcześniej przygotowane rysunki na kartkach, które są powycinane, lub powydzierane i snujemy naszą opowieść, pozwalając tym obrazkom pojawiać się na tym Flipcharcie. Dodatkowo łączymy je liniami albo mamy wcześniej pojedyncze rysunki na Flipcharcie i opowiadając o tym, co jest sednem naszego wystąpienia, dorysowujemy pewne elementy, czyli podkreślamy, albo zakolorowujemy i czynimy z naszego markera czarodziejską różdżkę, która mówi: “Tadam! Tutaj się zaraz coś wydarzy!” Zwróć uwagę i to kliknięcie skuwki z markera sprawia, że ludzie jak surykatki na prerii zastygają i czekają, co się wydarzy dalej. Jeżeli już mówimy o technikaliach związanych z odręcznymi wizualizacjami, to serdecznie polecamy markery, których sami używamy. Markery marki Neuland dostępne min. w Experience Corner i na hasło Opowiedz.to, możecie na nie dostać zniżkę 7% i korzystać z najlepszych w naszym przekonaniu narzędzi, które funkcjonują w świecie wizualnym.  

[Maciek] Do tego najlepsze, co można uznawać za kryptoreklamę, to dodamy, że mają też tę niesamowitą zdolność, że są uzupełniane, co biorąc pod uwagę ruch, któremu wiernie kibicujemy, czyli Trenerzy dla Planety, jest niezmiernie istotne, bo my na tych salach szkoleniowych zużywamy tysiące flamastrów, a te rzeczywiście możemy sobie napełnić, co oznacza, że ilość plastiku, który wyrzucamy do kosza, a potem on trafia do środowiska, znacząco redukujemy i myślę, że to też warto wziąć pod uwagę. Słowo podsumowania Aniu, z Twojej strony? Bo mamy za sobą ciekawą dla mnie, a myślę, że dla słuchaczy też rozmowę, o myśleniu wizualnym. Jakbyś miała to jednym, dwoma zdaniami podsumować, z czym być chciała, żeby słuchacze zostali po tych czterdziestu paru minutach mówienia o myśleniu wizualnym, co by to było?  

[Ania] Myślenie wizualne? Każdy może, nie każdy musi, a zanim powiesz, że nie, to spróbuj. 

[Maciek] O! Ja to kupuję. To co? Dziękujemy chyba za dzisiejszy odcinek. Ja Aniu, Tobie dziękuję za odpowiedzi, na te wszystkie pytania, zwłaszcza, za te, które wymknęły mi się ze scenariusza i wiem, że Ciebie mogły zaskoczyć. Przypominamy o wszystkich łapkach w górę, subskrypcji, Spotify, Apple Podcast, na naszej stronie, na Soundcloud-dzie, bo tam jesteśmy. Będzie nam bardzo miło. Jakiekolwiek pytania, zarówno do tego odcinka, jak i sugestie, co fajnie byłoby usłyszeć w przyszłości w ramach podcastu Opowiedz.to. Zapraszamy też na naszą stronę, do komentowania odcinków. Śledzimy to, odpowiadamy i bierzemy sobie do serca, więc zapraszamy i żeby nie przedłużać, skoro to już jest motto naszego podcastu, to ja bardzo serdecznie dziękuję ze swojej strony. Ja Maciek Cichocki, Ty Aniu? 

[Ania] Anna Kędzierska, dziękuję również i do usłyszenia za dwa tygodnie! 

[Maciek] Do usłyszenia! 

 

Pokaż więcej

Jak słuchać naszego podcastu:

Możesz nas słuchać praktycznie wszędzie. Siedząc przed komputerem, jak również będąc w ruchu, za pośrednictwem Twojego telefonu. Mówiąc krótko kiedy chcesz i tak jak lubisz.

Recenzuj nasz podcast

Kiedyś w sklepach na konopnym sznurku wisiał brulion, z którego okładki wielkimi literami krzyczał tytuł książka skarg i zażaleń.
Teraz mamy recenzje. Niekoniecznie tylko ze skargami. Jeśli masz jakieś przemyślenia, wnioski albo rekomendacje dla innych słuchaczy napisz nam recenzję. Będziemy wdzięczni i zmotywowani do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *