#007 | Co to takiego Digital Storytelling?

9 kwietnia 2020

Digital Storytelling – co to takiego i czym to się je? Skąd się wzięły cyber opowieści, jak je tworzyć i wykorzystać w biznesie – tego wszystkiego dowiesz się z odcinka, rozmowy z Anną Kędzierską. Matką importerką Digital Storytellingu.

Posłuchaj

Obietnice z odcinka

Wymieniane programy:

Obróbka dźwięku – Audacity
Montaż filmów – Kdenlive

Inne takie:

Profesjonalny statyw mikrofonowy – wersja bardzo budżetowa (klik)
Historia Pani z ZUS autorstwa uczestników szkolenia O.to Digital Storytelling (klik)

Podcast do poczytania

Oto podcast Opowiedz.to.  Odcinek siódmy, w którym zrewanżuję się Ani i przepytam ją, tak jak ona mnie poprzednio z tematu, który jest dla mnie nadal zagadkowy, a brzmi Digital Storytelling.  

 [Maciek] Z tego odcinka, ja się dowiem i Wy się dowiecie, co to jest, skąd to się wzięło, jaki to ma związek z biznesem, jak to można wykorzystać w komunikacji, chociażby wewnętrznej w firmie. Zapytam też Anię, jak się do tego zabrać, co jest potrzebne, żeby zacząć uprawiać Digital Storytelling i to zarówno od strony koncepcyjnej, jak i od technicznej, bo mówimy o “Digital”, czyli rozumiem, że będzie potrzebne jakieś oprogramowanie i zrewanżuję jej się też pytaniem, którym mnie zaskoczyła dwa tygodnie temu: Z jakiego projektu jest dumna? Ona oczywiście o tym jeszcze nie wie, te sekrety zdradzam Wam, a teraz już zapraszam Anię, żeby odpowiedziała nam na te wszystkie pytania.  

 Halo, halo Aniu? 

 [Ania] Halo, halo, Maćku, dziękuję za zaproszenie. Dzień dobry! 

 [Maciek] To jeszcze, żeby dopełnić formalności, przyjmując, że to jest oficjalny wywiad, to jeszcze jakbyś na początku, przedstawiała się w dwóch słowach, żebym już mógł Cię męczyć pytaniami.  

 [Ania] Anna Kędzierska z pierwotnego wykształcenia psycholog, z zamiłowania gryzmografka, współwłaścicielka “Opowiedz.to”. 

 [Maciek] To ja jeszcze dopełnię: Maciek, też “Opowiedz.to”, ale to Ty jesteś gwiazdą dzisiejszego odcinka, więc więcej o sobie mówił nie będę, natomiast uważaj, bo mam coś specjalnie przygotowanego. Nie będziemy tego dodawali w postprodukcji, zrobimy to life, żeby Cię zaskoczyć, gdyż, albowiem, teraz będzie wstawka dźwiękowa, która sygnalizuje mój nastrój przed tym, że to ja Cię będę męczył pytaniami, a brzmi ona tak: (w tle słychać złowieszczy śmiech). Jako że ostatnio, to mnie było ciężko, to teraz ja wezmę Cię w obroty i zobaczymy, co z tego wyjdzie. 

 [Ania] To, co mnie cieszy, to że obydwoje tryskamy dobrym humorem, już od samego początku, więc sprawdźmy, co się dalej wydarzy.  

 [Maciek] My się będziemy dobrze bawili, zobaczymy, co będzie, jak to pójdzie w eter.  

 [Ania] Damy szansę słuchaczom.  

 [Maciek] Ja tak poważnie, bo czas jest cenny, chociaż teraz wiele memów pokazuje, że jest go nadwyżka i można go różnie pożytkować, ale mimo wszystko, myślę, że ważne, żeby było konkretnie. Zapytam Cię teraz tak z mojej perspektywy, bo storytelling już jest, ja się nim param, przyznałem się do tego. Ty mnie zapytałaś o modę, ja powiedziałem, że chciałbym, żeby się skończyła, ale teraz do tej niewątpliwej mody na storytelling i jeszcze na Digital Storytelling. O co chodzi, nie wystarczy jeden? 

 [Ania] W pewnym sensie wystarczy. Dobudowuje się mu tylko kolejna noga i kolejne zastosowanie, bo Digital Storytelling, jest przeniesieniem opowieści do cyberświata, czyli poszerzeniem dystrybuowania naszych historii o ten obszar Internetowy, Intranetowy. Wszystko po to, żeby historie, o których wiemy, nie tylko z Twoich opowiadań, ale też z badań naukowych, że one działają, żeby dystrybuować je do ludzi jak najszerzej. Ty opowiadałeś o tym, że ludzie spotykali się przy ogniskach. Zasiadali i opowiadali sobie historie, a my dzisiaj, zasiadamy przy takim ognisku, jakim jest np. Youtube, albo wszelkiego rodzaju platformy podcastowe i tam słuchamy opowieści. Digital Storytelling pozwala nam, do tych opowieści snutych słowem, dołożyć jeszcze obraz, więc wzbogacamy te nasze historie, te nasze opowiadania, o dodatkowe bodźce, które pozwalają człowiekowi lepiej poczuć to, o czym opowiadał, które pozwalają mu lepiej zrozumieć, które dają mu też taką przestrzeń, żeby on mógł też siebie odnaleźć w tej historii, żeby mógł z niej wziąć dla siebie jak najwięcej.  

 [Maciek] Czyli jeżeli dobrze rozumiem, bierzemy wszystko to, co dobre ze storytellingu, czyli naturalną formę opowieści, po czym wkładamy ją w świat cyfrowy, żeby potencjalnie zwiększyć jej zasięg? 

 [Ania] Dokładnie tak. Do tego standardowego storytellingu dokładamy jeszcze obraz, dokładamy wizualizację. Niekoniecznie musi to być film. To mogą być statyczne zdjęcia, które podbijają atmosferę, albo uzupełniają informację, które przekazujemy w naszej opowieści i stanowią spójną całość, która koniec, końcem jest krótkim filmem dostarczanym widzowi, po to, żeby mógł razem z nami coś przeżyć, coś zrozumieć, coś zobaczyć, czegoś doświadczyć.  

 [Maciek] Mocno zaczyna mi się ten temat kojarzyć, powiedziałbym tak przewrotnie, z taką prezentacją bez prezentera. O zastosowanie zapytam Cię jeszcze za chwilę, bo tak próbuję sobie narzucić pewną chronologię, żeby była logika w tym, do czego zmierzam. Skoro już mniej więcej wiem, o co chodzi, to pojawia się we mnie ciekawość, skąd to się wzięło. Wiele wynalazków po fakcie jest oczywiste. Ja zakładam, że ktoś wpadł na to kiedyś pierwszy, nazwał, zaczął stosować… Skąd to się wzięło, jaka jest geneza?  

 [Ania] Źródło jest dosyć ciekawe, z jednej strony zaskakujące, a z drugiej wcale nie, dlatego że jak większość rzeczy, jakie do nas przychodzą i nowinek przyszło to zza wielkiej wody, gdzie już dwadzieścia lat temu, w Stanach Zjednoczonych, z ogromnym powodzeniem wykorzystywano Digital Storytelling w dwóch obszarach: W obszarze edukacyjnym i w obszarze terapeutycznym, więc powiedziałabym totalnie nie biznesowo. Odkryto cyber historie, cyber opowieści po to, żeby pomagać ludziom, zrozumieć pewne kwestie związane z wykluczeniem, żeby pracować w środowiskach, gdzie to wykluczenie związane np. z rasą, z pochodzeniem, jest duże, a także Digital Storytelling stał się narzędziem, którym pacjenci onkologiczni, albo pacjenci z HIV, z chorobami przewlekłymi, niejednokrotnie śmiertelnymi, mogli opowiadać swoją rzeczywistość. Po pierwsze po to, żeby poradzić sobie z emocjami, których doświadczają, a po drugie, aby opowiedzieć światu, jak wygląda ich rzeczywistość. Wesprzeć tych, którzy drogę onkoterapii np. zaczynają, żeby mogli zobaczyć, że ten początek, który jest trudny, że są inni ludzie, którzy są już na innym etapie radzenia sobie z chorobą i że ten proces jest do przejścia, i do zastosowania są określone działania, które mogą ludziom pomóc poradzić sobie z chorobą.  

 [Maciek] Zrobiło się poważnie. Poruszyłaś rzeczy, które są emocjonalne. Choroby wiążą się z emocjami. Ja miałem tutaj w skrypcie, który podglądam, takie sprytne następne pytanie: jak to się ma do biznesu? Ja tego nie ominę… 

 [Ania] Wiesz co Maciek, ja się tutaj zatrzymam. Mnie bardzo cieszy to, co mówisz, że to jest emocjonalne, bo zobacz, jak to się pięknie składa. My chcemy ludzi emocjonować, my chcemy dostarczać naszymi opowieściami przestrzeń do tego, żeby oni coś poczuli, żeby zrozumieli, żeby wpadli na jakiś pomysł i dokładnie temu służyły te cyber opowieści w swojej pierwotnej formie, żeby ludzie, którzy są w procesie terapeutycznym, mogli coś przeżyć, czegoś doświadczyć, żeby ci, którzy są ofiarami wykluczenia społecznego, ze względu np. na kolor skóry, co pewnie nie będzie zaskoczeniem, że w Stanach Zjednoczonych swego czasu zdarzało się to bardzo często, mogli opowiedzieć o swoich emocjonalnych doświadczeniach i pokazać tym, którzy ich wykluczają, jak im jest w środku, jak oni się czują. Emocji w tych cyber opowieściach, jest bardzo dużo, ale to też wiemy z badań, że to przeżywanie jest nam potrzebne, żeby pootwierały się nam później, te logiczne klapki w naszym mózgu. 

 [Maciek] Przy okazji zapytam, bo to jest od dawna nurtujące mnie pytanie, skoro jesteśmy już przy emocjach: czy taki klasyczny męski foch, jest emocją?  

 [Ania] Myślę, że mieszaniną złości i strachu, jak najbardziej tak i powiedziałabym, że męski foch od damskiego różni się tylko tym, że jeden jest męski, a drugi damski a foch, jest fochem. Może być jeszcze z przytupem i wtedy robi się trudniej, ale to opracuję do następnego odcinka podcastu, jakąś odpowiednią klasyfikację, która Cię zadowoli. 

 [Maciek] Pytanie jest bardzo konkretne, ponieważ przytupywać nie będę, ale niniejszym strzeliłem focha, że przewidziałaś moje pytanie, a ja się tu tak przygotowywałem, a Ty tak po prostu z głowy, czyli jak ja to mówię, z niczego przygotowałaś odpowiedź. Czuję się niepocieszony. 

 [Ania] Bardzo przepraszam. 

 [Maciek] Wręcz sfochowany i w związku z tym przechodzę do następnego pytania.  

 [Ania] A ja myślałam, że foch będzie taki:” A teraz zadaj sobie sama pytanie”, a ja jestem nieprzygotowania. Nie rób mi takich rzeczy. 

 [Maciek] Nie, nie, dorwałem się do mikrofonu i z byle powodu nie zrezygnuję ze swoich pięciu minut. Znamy się nie od wczoraj… Wracając do tematu, wiem, skąd się pojawił, że ma takie silne, terapeutyczne korzenie, że te emocje tam grały. Jeżeli dobrze myślę- popraw mnie Aniu, to co ja, nazwijmy to, jako taki dinozaur, storyteller, widzę tutaj ten dodatkowy potencjał widzę to, że można razem z historią wykorzystać obraz, co podbija emocje, pokazuje więcej tego ładunku, to mam już mniej więcej poukładane. Jednocześnie zestawiam to z tym, czym zajmujemy się na co dzień, czyli wspieramy biznes w obszarze nowoczesnej komunikacji, którą to komunikację biznes może wykorzystywać. Gdzie jest łącznik? Bo mówisz o chorobach, a mówimy o biznesie. Jak można nałożyć to jedno na drugie?  

 [Ania] Ja bym powiedziała wprost- Digital Storytelling jest narzędziem.  

 [Maciek] Że biznes to choroba?  

 [Ania] Jeśli pomyśleć o tym, że organizacja staje w sytuacji kryzysu, albo zmiany, albo zakomunikowania pewnych niewygodnych dla ludzi rzeczy, albo chce oznajmić, że oto właśnie nadszedł ten cudowny, długo wyczekiwany moment i teraz będzie inaczej, czyli lepiej, to na poziomie emocji i mechanizmów. W głowach odbiorców dzieje się podobna rzecz jak kiedy dowiadują się: Ups ma Pani raka! I ups Pani życie się teraz zmieni… Ciebie nie lubimy, więc Ciebie wykluczamy, odejdź od nas, nie będziesz już z nami pracował… Kaliber jest oczywiście inny, natomiast te mechanizmy, jakimi my potrzebujemy się zaopiekować, jako właściciele komunikatu są bardzo podobne. Powiedziałabym tak, jeżeli szukamy metody, która pozwoli ludziom, nie wprost dowiedzieć się ludziom o rzeczach, które wpływają na ich życie i funkcjonowanie, jeżeli szukamy narzędzia, które nie wprost pokaże naszą perspektywę i pomoże słuchaczom zidentyfikować się z tym i powiedzieć: “No w sumie teraz rozumiem i mam podobnie, i chcę podobnie, i to do mnie przemawia”, to ten Digital Storytelling, jest rzeczą, jak najbardziej wskazaną i fantastyczną, bo on to wszystko nam daje. Pozwala nam w krótkiej formie, która jest nieoceniona w zabieganiu dzisiejszych czasów. Dostarczyć ludziom atrakcyjnej, przyklejającej się do nich opowieści. Dodatkowo mamy tę opowieść wyposażoną w dopełniające emocjonalnie, czy też informacyjnie obrazy, więc mamy wszystko, żeby pomóc ludziom zrozumieć, zaangażować ich do działania, pobudzić ich myślenie, zainspirować, czy jakikolwiek inny cel sobie postawimy. Takie cele stawiali sobie ci, którzy tworzyli te pierwsze cyber opowieści w świecie zupełnie nie biznesowym. Ja się absolutnie zgadzam, natomiast cele były takie same: Dać ludziom do myślenia, pobudzić do działania, zainspirować, pokazać perspektywę w sposób nienachalny, nie wprost.  

 [Maciek] Mało perswazyjnie, to na co jesteśmy już mocno uodpornieni już na komunikację mocno perswazyjną, tu dajemy otwartą furtkę, jeżeli dobrze rozumiem, żeby ktoś się inspirował i wyciągał swoje wnioski z tejże historii.  

 [Ania] Ja dodam jeszcze jedną rzecz, bo te pierwotne cyber opowieści, one były za każdym razem autobiograficzne. W biznesie niejednokrotnie ciężko jest ludziom mówić, żeby pokazywali swoją historię, którą w moim przekonaniu, każdy z nas ma, bo splot wydarzeń doprowadził każdego z nas, do tego miejsca, że dzisiaj jesteśmy właśnie tutaj,  w takiej roli, z takimi zadaniami. To są historie, które warto pokazywać światu, z perspektywy “ja”. Ja zrobiłem, ja dokonałem, mi się przytrafiło, doświadczyłem porażki, doświadczyłam porażki. Chociaż biznes robi to niechętnie, myślę sobie, że warto sięgnąć, zwłaszcza że zewnętrzne okoliczności przyrody sprzyjają do tego, że mamy ciut więcej czasu i możemy się zatrzymać, spisać sobie taki pamiętnik prezesa, asystentki, specjalisty, handlowca, żeby zobaczyć, co nas doprowadziło do tego miejsca, w którym jesteśmy i żeby podzielić się tą historią, inspirując innych, albo pokazując swoim przełożonym, jak wiele żeśmy dokonali. My nosimy w sobie te historie i warto się nad tym pochylać, i mieć tego świadomość, że wiele jest do opowiedzenia z perspektywy “ja właśnie”.  

 [Maciek] Podpisuję się pod tym. Zawsze będę bronił tezy, że najefektywniejsze są nasze własne historie. Oczywiście warto stosować szereg zabiegów, żeby je jeszcze lepiej opowiedzieć lub opowiedzieć i pokazać, co jak mówisz, Digital Storytelling oferuje.  

Powiedzmy, że mnie przekonałaś, wiesz, że nie jest łatwo, to teraz jak mam się zabrać do uprawiania Digital Storytellingu? Jedną regułę już usłyszałem, w czystej formie, to powinna być moja, autobiograficzna historia, czyli rozumiem narracja z osoby ja. Co jeszcze, jakie są wytyczne pomysłu, od czego mam zacząć, żeby wejść w ten świat? 

 [Ania] Zaczynamy od tworzenia narracji, która znowu, w czystej formie, będę kilka razy podkreślała to określenie, bo to do czego będę zapraszać, będziemy zapraszać, to żeby wykorzystywać to narzędzie dla siebie i do siebie je dostosowywać, a nie siebie do narzędzia, więc w czystej formie. Cyber opowieść składa się z narracji w 250-300 słowach. Wszystko po to, żebyśmy pisząc treść tej narracji, bacznie warzyli to, co mamy do powiedzenia.  

 [Maciek] Przepraszam, wejdę Ci w słowo… Mówisz 250-300, nie mam takiej wyobraźni, jakby to przełożyć na kartkę Worda, ile to jest?  

 [Ania] To jest około trzech czwartych strony, a potem w czytaniu- półtorej, do dwóch minut.  

 [Maciek] Dobra to już mam… 

 [Ania] To niewiele… Około trzech czwartych strony, to nie wiele. 

 [Maciek] To tak rzeczywiście trzeba skondensować.  

 [Ania] To kondensowanie jest istotne, bo pewnie niejeden z nas doświadczył takich historii, która ma długi wstęp i się dzieje, i ludzie przychodzą i odchodzą, są wydarzenia. W którymś momencie przestajemy myśleć już o tej historii. Przestajemy śledzić losy bohatera, tylko nasze myśli już gdzieś odpływają. To ograniczenie 250-300 słów sprawia, że my do naszej cyber opowieści przygotowujemy narrację, w której jest wszystko to, co się powinno tam znaleźć. Wszystko to, co jest ważne z perspektywy osiągnięcia celu, dynamiki tej opowieści. Od razu pilnujemy zdań, które są krótkie. To jest tak Maciek, jak my ze swoimi cyber opowieściami pracujemy. To jest dla nas pułapka i nauczka: przestań pisać zdania, które mają trzy człony oddzielone przecinkami. Tylko jest człon, przecinek, człon, kropka.  Zdania siedmio wyrazowe są najbardziej efektywne. One są najbardziej komunikatywne. Najłatwiej jest ludziom słuchać takich krótkich zdań. Dzięki tym podpowiedziom i ograniczeniom my jesteśmy w stanie przygotować taką narrację, w których nie zgubimy naszych słuchaczy. Zaczynamy więc od narracji 250-300 słów, którą piszemy, co istotne piszemy językiem mówionym, a nie pisanym. To bywa wyzwaniem, bo wtedy, kiedy zaczynamy sobie na czytywać, tak profesjonalnie, jak w radiu dziennikarze czytający wiadomości. Mamy tekst i zaczynamy go sobie czytać i sprawdzamy, czy tak byśmy opowiadali. Nie ma to być wypracowanie, tylko opowieść. Jak już sobie to napiszemy i przeczytamy nagłos, zrobimy poprawki, zaczynamy bardzo przyjemną rzecz, mianowicie, możemy zacząć do poszczególnych zdań, akapitów, dopasowywać wizualizację. To mogą być zdjęcia z naszego albumu, z naszego telefonu komórkowego, którym robimy zdjęcia w biurze, a o tym jest opowieść, jak ciężko pracujemy, albo wizualizacje odręczne, które możemy przygotować. Tworzymy taki storyboard, czyli do poszczególnych elementów narracji, mamy dopasowane wizualizacje, które uzupełniają nam treść, albo podbijają te emocje. To, co ciekawe, to w tym procesie niejednokrotnie zdarza się, że obraz, na który wpadamy, który pojawia się przed naszymi oczami, sprawia, że my w tej narracji potrzebujemy coś zmienić, że potrzebujemy ją stuningować. Warto wtedy za tym impulsem pójść, bo ten proces tworzenia cyber opowieści, jest bardzo wciągający i dynamiczny. Tworzymy storyboard, szukamy zdjęć, dopasowujemy je do treści i możemy przejść do elementów produkcyjnych.  

 [Maciek] Dobra, czyli tak: tworzę historię, patrzę teraz przez pryzmat tego, jak ja piszę, więc zadaję sobie trud obcinania z niej kolejnych zbędnych słów. Przypomina mi się teraz metafora, którą usłyszeliśmy kiedyś od Łukasza ze Studia 102, który powiedział, pamiętasz? O tym słoniu, że był w jakimś tam kraju Afrykańskim jakiś rzeźbiarz, który robił najpiękniejsze, drewniane figurki słonia. Nikt nie potrafił dorównać temu, co on z tego drewna wyprawiał. Jeden z turystów zadał sobie trud, żeby dotrzeć do tego rzeźbiarza i zadać mu pytanie, jak on to robi, że te jego figurki są tak realistyczne, tak niesamowite. Rzeźbiarz odłożył dłuto, spojrzał na niego i odparł: “Jak to jak? Biorę kawałek drewna i odcinam to, co niepotrzebne”. 

 [Ania] No tak 🙂 

 [Maciek] Bardzo mocno utkwiło mi to w głowie i myślę, że jest to tutaj ważne, bo piszemy tekst i potem odcinamy to, co niepotrzebne, żeby zostało max 250-300 znaków… 

 [Ania] Słów! 

 [Maciek] Czyli trzy czwarte strony. 

 [Ania] 250 słów! 

 [Maciek] Słów, tak przepraszam. 

 [Ania] Już nie ograniczajmy się tak bardzo, bo byłoby strasznie.  

 [Maciek] Żeby zostało mniej więcej trzy czwarte strony i potem wybieramy wizualizację. Powiedziałaś, że to mogą być zdjęcia, rysunki… 

 [Ania] Mogą być też fragmenty filmowe. To jest już wyższa szkoła jazdy, ale jak najbardziej mogą być też fragmenty filmów, w których jest wyciszony dźwięk.  

 [Maciek] Okej, czyli może to być zarówno obraz dynamiczny, jak i statyczny.  

 [Ania] Tak. 

 [Maciek] Potem jak rozumiem coś z tego powstanie, jak? Zakładam, że jeszcze do tego dojdziemy. Mam, nazwałaś to storyboardem, czyli rozumiem mam swoją linię, narrację i podłoże pomysły na zdjęcia, fragmenty filmowe, natomiast to jest nadal na kartce papieru? 

 [Ania] Zaczynamy to urealniać. Nadajemy kolejny wymiar, więc nagrywamy narrację. My na warsztatach… 

 [Maciek] Poczekaj, poczekaj… Użyłaś zwrotu, który może i tu mówię o sobie sprzed jakiegoś czasu, wywołać nie tylko palpitację serca, ale też suchość w gardle… Nagrywamy… 

 [Ania] I kolejnego focha. 

 [Maciek] Staje przed mikrofonem i nagrywam? Nie, nie, to poproszę jakieś dwie, trzy porady, żebym przełamał barierę i nagrał się, bo to jest coś innego, nie robimy tego na co dzień.  

 [Ania] Coraz częściej robimy i ten lęk jest coraz mniejszy, aczkolwiek rzeczywiście wtedy, kiedy mamy nagrać do określonej produkcji, ktoś czeka na efekt finalny, będzie to oglądał, jeszcze nie daj Boże, oceniał, to ten strach bywa, że nas paraliżuje i ta suchość w gardle, i ścisk się pojawia. To, co można zrobić, to na początek przyjąć sobie takie założenie, że tę narrację można nagrywać szewer dziesiąt razy. Nie musi to być od razu złoty strzał, staję i nagrywam, pyk- poszło, jak profesjonalista. Potem, jak już będziemy robić dwudziestą którąś cyber opowieść, to po prostu cyk-myk, jak profesjonalista. Przy tym pierwszym razie warto dać sobie czas na to, żeby spokojnie ponagrywać i pamiętać też, że my tego nie mamy na czytać płynnie, to ma być opowieść czasami z zająknięciami, czasami z pauzą, bo my tak opowiadamy.  W sposób naturalny, z potknięciami. Istotne, żeby to było dobre jakościowo, żebyśmy szeroko otwierali buzię. Wypić sobie łyk wody niegazowanej, po to, żeby to biedne, zaschnięte gardło zwilżyć i nasze magiczne, ulubione ćwiczenie… Maciek właśnie sięgnął po butelkę, co by łyknąć… Mam nadzieję, że to nie stres Maciek Cię tu pcha w stronę popijania, tylko taka naturalna dbałość o zdrowie.  

 [Maciek] Pragnienie.  

 [Ania] Wracając do naszego ulubionego zdania, rozgrzewkowego dla naszego aparatu gębowego, to jest zdanie powiedziane z taką zbytnią przesadą: “Ułani, ułani, kolorowi ułani”. Powtórzone trzy razy powoduje, że rozgrzewają nam się policzki, usta, język, podniebienie i to nasze mówienie, jest dużo wyraźniejsze. Potem stajemy w domowym studio nagrań i nagrywamy. Raz, drugi, trzeci, piąty, tutaj nie ma ograniczeń.  

 [Maciek] Domowe studio nagrań? 

 [Ania] To jest taki potężny wydatek… 

 [Maciek] Oglądałem ostatnio kilka planów mieszkań, bo teraz krąży dużo memów, gdzie się wybierzemy w wolne teraz, jakieś “los pokojos”, czy łazienka, bo teraz mamy szerokie spektrum tego, gdzie teraz podróżować. Na tych planach mieszkań stosunkowo rzadko widuję takie wydzielone pt. “Profesjonalne studio nagrań”. 

 [Ania] Bo one często są zamknięte na klucz, bywa, że na drzwiach jest lustro. Bowiem tym profesjonalnym studiem jest np. szafa. Moja babcia nazywała to bieliźniarką. Taka wąska szafa, może też być modelu Pax, jak najbardziej się sprawdza. Otwierasz drzwi tam, gdzie np. masz pościel, ręczniki, ewentualnie wiszące na wieszakach ubrania. Rozchylasz je delikatnie, stawiasz, co ważne szklankę, tylko nie do góry dnem, tylko tak, jakbyś chciał do niej nalać jakiegoś napoju… 

 [Maciek] I będę mówił do szklanki? Kiedyś się szklankę przystawiało do ściany, jak się podsłuchiwało, a nie mówiło się do niej. 

 [Ania] No więc tu będziemy mówić do szklanki, tylko że wyposażymy ją w elektroniczne ucho, mianowicie wstawimy do niej telefon. Podejrzewam, że większość naszych słuchaczy posiada telefony komórkowe, które to, posiadają fantastyczne głośniki do nagrywania dźwięku, więc odwracamy telefon do góry nogami tam, gdzie mamy głośnik, włączamy dyktafon… 

 [Maciek] Mikrofon, teraz ja Cię poprawię… 

 [Ania] Oczywiście mikrofon, bardzo Ci dziękuję… Wstawiamy w szklankę, tak żeby ten mikrofon mieć na wysokości naszych ust i zaczynamy opowiadać. Gdyby się okazało, że mamy przypadłość tak zwanych głosek szczelinowych, albo pykania, kiedy mówimy “P”, kiedy ten wybuch powietrza z naszych ust się wydobywa, to nic nie stoi na przeszkodzie, co by ten telefon ubrać w cienką skarpetkę. Mężczyźni pewnie pożyczą od mam, babć, żon, partnerek. Kobiety pewnie wyciągnął z tej, że bieliźniarki, w której głową siedzą i mamy domowe studio nagrań za 1,99 zł. 

 [Maciek] Żebym dobrze zrozumiał, tę pończochę, tudzież skarpetę zakładamy na odbiornik pykania, a nie na źródło nadawania? 

 [Ania] Nie na siebie! 

 [Maciek] Nie na głowę, tylko na telefon? 

 [Ania] Tak, na telefon. Nie mówimy z pończochą na twarzy, bo wtedy, bo wtedy będzie mało wyraźnie.  

 [Maciek] W kontekście audio, potrzebujemy znaleźć miejsce, gdzie dźwięk się będzie rozpraszał i specjalnie nie musimy kombinować, bo najczęściej domowa szafa w 100% spełnia takie potrzeby. Drugim miejscem, które ja znam, sprawdzam co Ty na to, jest samochód. Z tym że nie ten w ruchu, tylko taki stojący, zaparkowany. W samochodzie dobrze ten dźwięk się rozprasza i można nagrywać. Co Ty na to? 

 [Ania] Jak najbardziej tak. Jest jeszcze jeden warunek- zamknięte okna!  

 [Maciek] No tak… 

 [Ania] Zaparkowany z zamkniętymi oknami- rzeczywiście. Znowu szklanka albo jakieś inne trzymadełko, włączony dyktafon w telefonie i też to jest dobre miejsce. To też jest dobre miejsce do prowadzenia wywiadów albo nagrywania narracji w dwugłosie, gdybyśmy chcieli opowiedzieć historię w parze. Wtedy każdy nagrywa na swój telefon, ale w jednakowych warunkach dźwiękowych i hulaj dusza. 

 [Maciek] Dobra, czyli miejsce rozpraszające dźwięk: szafa, samochód, mikrofon- telefon, nie ma co kombinować, telefony w zupełności wystarczają. 

 [Ania] Telefony w trybie samolotowym, bo nic tak nie podnosi ciśnienia, jak dzwoniący znajomy, dokładnie w ostatnim akapicie nagrywania naszej cyber narracji.  

 [Maciek] Dobra, czyli telefony w trybie samolotowym, bardzo istotna rzecz. Ja ze swojej perspektywy dorzucę, żeby nie wpadać na pomysł dopinania do telefonu słuchaweczki z mikrofonem, bo te mikrofony na słuchaweczce są już dużo gorszej jakości, więc mówmy do telefonu, do jego dupki. 

 [Ania] Maciek tak sobie myślę, że pod tym odcinkiem, możemy wkleić link przekierowujący do jednego z postów na naszym Instagramie, gdzie zdradzaliśmy tę tajemnicę, jak zbudować studio. 

 [Maciek] Okej, to jest rozwiązanie. Powiedziałaś, że szklanka, rozumiem, że szklanka służy temu, żeby ten telefon stał we właściwej pozycji, ale też powiedziałaś, że mamy go ustawić na wysokości swojej twarzy. Nie mam takiej wiedzy jak Ty, więc zweryfikuję swoje założenia. Chodzi o to, żebyśmy się nie zginali do niego? Bo jak się teraz opuszczam, to pewnie słychać mnie gorzej. Teraz się prostuję, czyli mówię do mikrofonu, który mam przed sobą i otwarta klatka piersiowa daje zupełnie inny głos. To jest też ta rzecz, o którą warto zadbać. Dobrze kombinuję?  

 [Ania] Jak najbardziej. My w ogóle w pozycji stojącej lepiej mówimy, dlatego że, tak jak powiedziałeś, otwiera nam się klatka piersiowa. Mamy też przestrzeń w jamie brzusznej na przeponę, żeby ona sobie pracowała i ten nasz oddech regulowała, i sprawiała, żeby on był jak najbardziej pełny, żebyśmy mogli pełną piersią opowiedzieć naszą historię. Druga kwestia jest taka, że ta pozycja wyprostowana, stojąca, pozwala nam gestykulować, dlatego że wtedy, kiedy gestykulujemy to słychać. Zmienia nam się dynamika mówienia, zmienia nam się swoboda opowieści. Jesteśmy wtedy bardziej naturalni niż wtedy, kiedy byśmy stanęli, tak jak teraz ja w bezruchu i próbowali opowiedzieć, jakąś opowieść, bo nawet trudno jest zaakcentować, jak człowiek stoi nieruchomo.  

 [Maciek] Muszę ochłonąć po tym ostatnim kawałku pełnym dynamiki 🙂 Dobra to mamy narrację, pomysł na wizualizację, nagraliśmy się, to w zasadzie mamy wszystkie klocki, ale nadal w rozsypce? 

 [Ania] No tak… 

 [Maciek] Jeszcze droga do finału, którym jak pamiętam, od początku powiedziałaś, jest film, czyli coś, co się samo dzieje. Co dalej z tym wszystkim robisz?  

 [Ania] Teraz ten film się za chwilę wydarzy. Ta nasza narracja jest linią czasu, do której będziemy dokładać wizualizację zakupione, pobrane, ściągnięte, narysowane. Teraz odpalamy darmowy program do montażu filmów. Właściciele MAC-ów mają takowy zainstalowany, to jest “iMovie”. Ci, którzy używają PC-etów, jest Microsoftowy program, teraz Maciek podpowiedz mi, bo ja noga z Microsoftu jestem. 

 [Maciek] Prawdopodobnie zmierzasz w stronę “Movie Maker’a”, ale tutaj bym odradzał, bo nie jest wygodny w użyciu, nie do końca realizuje.  Zdradzę tutaj taki sekret, myśmy zaczynali z nim. Z darmowego oprogramowania, nie do końca nas zadowalał i po przeszukiwaniu odmętów Internetu, znaleźliśmy program, który jest zrobiony na bazie otwartego kodu, więc jest dla nas bezpłatny, bo taka jest idea tych programów. Jest to program “Kaden Life”. Link do niego oczywiście zamieścimy pod odcinkiem. To już jest bardzo rozbudowany kombajn do produkcji filmów. Cały czas mówiąc po polsku opensourcowy, więc można go cały czas legalnie używać. Czyli mamy tak, “iMovie” na MAC-ach, bo jest bezpłatny, można to na nim na spokojnie zrobić. Ty Aniu to praktykujesz? 

 [Ania] Tak.  

 [Maciek] To działa, możesz powiedzieć?  

 [Ania] Lubie go. Jest prosty, intuicyjny, zresztą ten program, o którym Ty mówisz, też jest prosty.  

 [Maciek] Pomysł na PC-ty, to jest “Kaden Life”. Jeśli ktoś przy okazji zna jakiś inny program do montażu filmów, który jest bezpłatny i oferuje wszystkie potrzebne funkcje do zabawy na linii czasu, to poprosimy o komentarz. Też się chętnie dowiemy. Zakładamy, że internet jest nieprzebyty, więc wszystkiego nie sprawdziliśmy. Dobra, czyli mamy program do montażu. 

 [Ania] Tak jest i wrzucamy do niego tę naszą narrację, i do tej linii czasu dokładamy wybrane przez nas rysunki, bądź obrazki. Zaczyna nam się tworzyć film. Wtedy, kiedy ułożymy już te wszystkie klocuszki, oglądamy film, sprawdzamy, czy w dobrych momentach przełączają nam się kadry. Czy to jest to, o co nam chodziło i dodajemy muzykę, która buduje klimat, a potem eksportujemy plik tak, żeby go móc pokazać naszym widzom, i gotowe! 

 [Maciek] Miałem przygotowane takie pytanie, że brzmi to dość skomplikowanie i drogo, ale w międzyczasie wyceniłaś studio nagraniowe, jak dobrze pamiętam na 1,20 zł? 

 [Ania] 1,90 zł- szklanki są drogie.  

 [Maciek] 1,90 zł? U mnie jest promocja! Ale poniżej dwóch złotych studio nagraniowe. Pojawiły się przykłady dwóch bezpłatnych programów do montażu, czyli tutaj koszty mamy zerowe. Kosztem pozostaje jedynie mój czas i pewnie jak ze wszystkim parę prób, które są do wyciągania wniosków, niekoniecznie do pokazania światu i potem już można działać. Koszty wbrew temu, że robimy coś, co będzie cyber, są absolutnie znikome.  

 [Ania] Myślę, że to jest narzędzie, ja go za to bardzo lubię, dostępne dla nas wszystkich od ręki, tak po prostu. Mające w sobie potężną wartość. Oczywiście, żeby działało, to potrzebujemy do tego dołożyć, pomijając już parę godzin pracy nad takim filmem, to dobrze jest mieć wiedzę związaną z tym, jak pisać dobrą narrację, żeby to nie było tylko takie blablanie dla gadania. Dobrze jest wiedzieć, jakie obrazy zadziałają na człowieka, natomiast tego wszystkiego się można nauczyć, praktykować. Można pójść na szkolenie, ale można też samemu w procesie prób i błędów działać. Dla mnie w moim przekonaniu jest to narzędzie bardzo atrakcyjne i dostępne od ręki.  

 [Maciek] Przyzna się, że w mojej głowie od razu rodzi się taki pomysł i żeby nie uciekł, dzielę się nim od razu z Tobą, i ze słuchaczami. Skoro pojawia się po raz kolejny wyzwanie, jak zrobić dynamiczną, krótką historię, to pochylimy się nad tym. Może nie w następnym, ale jakimś bliskim odcinku, żeby podzielić się technikami, które pozwolą właśnie z tej masy myśli, które są w naszej głowie, poprzez różną obróbkę, i te wspomniane narzędzia dojść do tych 250-300 słów, które dają tę pigułkę, o której mówimy. Zapowiadając przyszłość, wydaje mi się, że mamy gotową historię. Powiedziałaś jeszcze, żeby dodać muzykę, czemu, skąd brać, w jakim obszarze?  

 [Ania] Są przestrzenie w Internecie, gdzie taką muzykę do produkcji niekomercyjnych możemy pobrać bezpłatnie. Oczywiście możemy podzielić się takimi linkami. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to dajcie znak, sygnał czy ona istnieje. Muzyka jest po to, żeby podnieść ten walor emocjonalny. Ona nadaje nam klimat, tempo, jest taką przyprawą, która wyostrza, podkreśla to, co najważniejsze w tym naszym daniu, jakim jest cyber opowieść.  

 [Maciek] Dobrze, więc wiemy co to, wiemy skąd, wiemy jak się do tego zabrać, to jeszcze, żeby tak już powoli puentować ten odcinek, poświęcony Digital Storytellingowi, to potrzebuję od Ciebie Aniu, paru przykładów zastosowań. Z doświadczenia, z pomysłu, gdzie można to wykorzystać? 

 [Ania] Wszędzie tam, gdzie chcemy w krótkiej, zwartej formie opowiedzieć o tym, co dla nas ważne i wykorzystania kanału zarówno wizualnie, jak i audio. Intra Internet, wdrażania zmiany, zapraszania ludzi na szkolenia, ogłaszania zwycięstw, starty projektów. Tak naprawdę przestrzenie są nieograniczone. Wszędzie tam, gdzie przychodzi nam do głowy, żeby wysłać maila, w którym opowiemy ludziom, że coś się wydarzyło, coś się wydarzy, albo czymś się chcemy pochwalić, możemy zamienić to na cyber narrację.  

 [Maciek] Czyli ograniczeń nie ma, wystarczy tylko nasza fantazja i ktoś musi mieć dostęp do dowolnego monitora, żeby to zobaczyć. Może to być mały albo duży, w sensie telefon, bądź komputer.  Okej i jeszcze, żeby tradycji stało się zadość, bo zaskoczyłaś mnie dwa tygodnie temu takim pytaniem, to ja wreszcie mam okazję Ci się zrewanżować. Nasz projekt oparty o Digital Storytelling, który z przyjemnością wspominasz i który sobie cenisz? Na co stawiasz, co to było? 

 [Ania] Ja mam takie dwa. O jednym Ty już kiedyś opowiadałeś przy innej okazji, więc wybiorę ten drugi i cieszy mnie, że powiedziałeś oparty o Digital Storytelling, bo rzeczywiście często filmy, które my produkujemy dla naszych klientów, czerpią wszystko to, co dobre Digital Storytellingu, a dokładają właśnie do tego potrzeby klienta. Mam na myśli taką produkcję, trwającą dokładnie 58 sekund, która opowiadała o tym, że oto wystartował w organizacji projekt, którego właścicielem są pracownicy i będą pracować i działać tak, żeby to, jak funkcjonuje organizacja pozmieniać po to, żeby koniec, końców pracowało się im lepiej, efektywniej, spokojniej. Był to film, w którym nie było narracji, więc nie było tego ciśnienia 250 słów, natomiast było ciśnienie opowiedzenia całej historii bez narratora, ponieważ film był wyświetlany na monitorach w firmie. Było tam naście obrazków dynamicznie zmieniających się, z dynamiczną muzyką, z pojawiającymi się dodatkowymi elementami na zdjęciach z organizacji, więc było połączenie zdjęcia i odręcznej wizualizacji. Wszystko to spowodowało, że w bardzo zwartej formie opowiedzieliśmy o półrocznej pracy zespołu projektowego, który koniec, końców mógł wystartować i ogłosić początek tego projektu.  

 [Maciek] Taka wewnętrzna reklama i informacja co się w firmie dzieje? 

 [Ania] Tak, a Ty masz swój ulubiony? 

 [Maciek] Tak. Jak mówiłaś, to mi się przypomniało. Podlinkujemy to w tym odcinku. To jest historia Pani z ZUS-u, nie wiem, czy pamiętasz? 

 [Ania] Ach tak, to jest opowieść, która powstała u nas na warsztatach z Digital Storytellingu. 

 [Maciek] Tak i dodajmy, że na tych krótkich. Na tym krótkim dotknięciu tego Digital Storytellingu, czyli na czterogodzinnym warsztacie, gdzie też jest praca realna, bo nagrywanie własnej historii, oczywiście wizualizacje, są przygotowane, zaproponowane przez nas, bo nie ma czasu tego wszystkiego obrobić, ale rzeczywiście uczestnicy piszą narrację, nagrywają ją, potem sami montują. My na dużym ekranie pokazujemy, co jak działa, a oni robią to u siebie na komputerach i tak powstała historia, nie mogę sobie teraz przypomnieć nazwiska głównej bohaterki, ale tam grała ważną rolę. Była tam fajna zabawa słowami. 

 [Ania] Był tam numer autobusy, ale to jesteśmy w stanie ją odtworzyć i znaleźć. Numer autobusu, którym Pani jechała do pracy, a numer autobusu był tożsamy z przepisem, który był związany z rozliczaniem pracowników. Chyba Z3? 

 [Maciek] Było tam dużo fajnej zabawy słowami, w każdym razie… 

 [Ania] Zobacz jakie to niesamowite. Właśnie tak działają opowieści. Nie pamiętasz historii, ale pamiętasz emocje i pamiętasz to, że to polubiłeś, nie pamiętasz bohatera, ale pamiętasz te uczucia. To jest właśnie niesamowite w opowieściach. 

 [Maciek] To żeby nie zdradzać sekretu tej historii, podlinkujemy ją w tym odcinku. Z założeniem, że ona powstała na szkoleniu i to było pierwsze podejście. Absolutnie pierwsze, w związku z czym, tam nie było czasu na duble, co pokazuje, jak wiele można uzyskać już za pierwszym razem. Oczywiście z tego, co słyszałem Aniu, wielokrotnie powtarzałaś, że warto próbować, to jak we wszystkim, tutaj też trening czyni mistrza, więc po prostu próbujmy! 

 [Ania] A my służymy wsparciem i pomocą, gdyby te próby były do podzielenia się, to jesteśmy. Chętnie będziemy podpowiadać i uczyć Was jak to robić.  

 [Maciek] Dobra, to ostatnia rzecz, o jaką Cię poproszę, jako że byłaś główną bohaterką tego odcinka, z odliczaniem na paluszkach, licząc podsumowania… Podsumowując to Digital Storytelling i ile Ci paluszków tam wyjdzie, to takie krótkie podsumowanie.  

 [Ania] Mam w rękach dziesięć, ale zrobię tak, żeby się zamknąć w połowie zasobów. Digital Storytelling, chociaż pochodzi ze świata niezwiązanego z biznesem, jest fantastycznym narzędziem do wykorzystania w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej. Wszędzie tam, gdzie w krótkiej formie, wykorzystując Intra i Internet, chcemy opowiedzieć to, co jest dla nas ważne.  Zacznij od spisania narracji zamkniętej w 300 słowach. Znajdź do niej wizualizację. Nagraj swoją opowieść, pamiętając o: “Ułani, ułani, kolorowi ułani”, potem złącz wszystko w całość i ślij w świat, żeby ludzi inspirować, informować, dawać doświadczyć, zmieniać rzeczywistość i pokazywać swoją historię. Pięć, zdałam egzamin Panie kierowniku?  

 [Maciek] Cóż, chyba wyczerpaliśmy temat. Tak mi się wydaje, nie wiem, z Twojej perspektywy? 

 [Ania] Myślę, że powiedzieliśmy wszystko, co w takiej krótkiej formule jest do powiedzenia, a gdyby pojawiły się apetyty na więcej, to jesteśmy do dyspozycji. Pytajcie, a my z radością będziemy odpowiadać.  

 [Maciek] Dzisiaj na pytania odpowiadała Ania Kędzierska. 

 [Ania] A pytania zadawał Maciek Cichocki.  

 [Maciek] A i Ania i Maciek łącznie, to Opowiedz.to. Dziękujemy za dzisiaj, zapraszamy tradycyjnie za dwa tygodnie. Pamiętajcie o wszystkich dobrodziejstwach Spotify i Apple podcast, które pozwalają nas zasubskrybować, żeby nie zgubić kolejnych odcinków. Będziemy wdzięczni za komentarze i to zarówno te merytoryczne, ale też jakiekolwiek inne, chętnie się odniesiemy. Wszystkie gwiazdki i recenzje, pozwalają nam się pozycjonować, o czym ci, którzy funkcjonują w świecie podcastów dobrze wiedzą, więc jeśli w Waszym mniemaniu zasłużyliśmy sobie na recenzję, albo na takowe gwiazdki, to oczywiście będziemy bardzo wdzięczni i poprosimy, żebyście je pozostawili. Słyszymy się za dwa tygodnie. Zdradzimy temat, co za dwa tygodnie?  

 [Ania] A ja bym zostawiła niespodziankę. 

 [Maciek] Mamy niepewne czasy, więc niech trochę niepewności niech się pojawi się też w podcaście zobaczymy,  co będzie. W każdym razie… 

 [Ania] Ale temat będzie przyjemny. Pomimo tego, że niespodziankowy, to będzie przyjemny.  

 [Maciek] To na pewno.  

 [Ania] I my uśmiechnięci, więc zapraszamy! Dziękujemy za dzisiaj. 

 [Maciek] Dziękujemy.  

 

Pokaż więcej

Jak słuchać naszego podcastu:

Możesz nas słuchać praktycznie wszędzie. Siedząc przed komputerem, jak również będąc w ruchu, za pośrednictwem Twojego telefonu. Mówiąc krótko kiedy chcesz i tak jak lubisz.

Recenzuj nasz podcast

Kiedyś w sklepach na konopnym sznurku wisiał brulion, z którego okładki wielkimi literami krzyczał tytuł książka skarg i zażaleń.
Teraz mamy recenzje. Niekoniecznie tylko ze skargami. Jeśli masz jakieś przemyślenia, wnioski albo rekomendacje dla innych słuchaczy napisz nam recenzję. Będziemy wdzięczni i zmotywowani do dalszej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *